#

​Posępna miejscowość, mściciel i czarny humor najwyższej próby!

Kolejne spotkanie z policyjnym duetem komisarz Jakub Laskowski i podkomisarz Aleksandra Bereszyn z Komendy Głównej Policji okazało się fascynującą przygodą. Mroczna zagadka, wartka akcja i czarny humor, którym po raz kolejny oczarował mnie Jan B. Bełkowski. Uwielbiam sposób, w jaki komentuje otaczającą nas rzeczywistość z pełni uzasadnionym sarkazmem.

Akcja trzeciej części przygód sympatycznych i wyjątkowo skutecznych policjantów z wydziału zabójstw toczy się w fikcyjnej miejscowości Posawa, gdzieś między Wałbrzychem a Wrocławiem. Ubiega się ona o tytuł Europejskiej Stolicy Kultury, ale seryjny morderca może zniweczyć te aspiracje. Nieznany sprawca postanowił bowiem wziąć w swe ręce wymierzanie sprawiedliwości i w systematyczny sposób zabija. Każda z jego ofiar była częścią lokalnego układu wzajemnych zależności i dorobiła się dużych pieniędzy w nie do końca legalny sposób. Ot, na pograniczu prawa wykorzystała czas transformacji ustrojowej. Morderca posługuje się młotkiem, a przy zwłokach zostawia fragmenty kazań Piotra Skargi. Daje to do myślenia.

Lokalna policja nie radzi sobie z mścicielem, który otrzymał przydomek Skarga. Jest bardzo przebiegły i nie pozostawia po sobie żadnych śladów. Policjanci kręcą się w kółko i w końcu otrzymują wsparcie z Komendy Głównej Policji.

Laskowski i Bereszyn docierają do Posawy w wyjątkowo ponury dzień. Wszystko tam jest szare. Straszą obdrapane mury kamienic, które czasy świetności mają dawno za sobą. Już po pierwszym spotkaniu z miejscowymi policjantami przekonują się, że w mieścinie rządzą „układy”. Splata się ze sobą świat polityki i biznesu, a włodarzom daleko do transparentności wydatków. Na pierwszy rzut oka widać, że wcale jako najważniejsze nie stawiają sobie dobra mieszkańców.

Bereszyn do sprawy podchodzi zadaniowo i ambicjonalnie, aczkolwiek ulega urokowi doradcy prezydenta, niejakiego Tomasza Skariotisa. Nawiązuje się między nimi płomienny romans. Z kolei Laskowski nie opiera się innym pokusom. Spędza czas w restauracji, którą prowadzi jego dawno niewidziany znajomy. Przy okazji degustacji kolejnych potraw i trunków poznaje tajemnice Posawy.

Autor tak prowadzi intrygę, że czytelnik poznaje trzy osoby, które doskonale pasują na sprawcę. Dysponują materiałami kompromitującymi władze i nie mają już nic do stracenia. Czy jednak któraś z nich okaże się Skargą? Tego nie zdradzę.

Nasi śledczy wpadają na ślad spotkań, w których uczestniczyły ofiary. Odbywały się one przed wielu laty we Wrocławiu i poświęcone były kazaniom Piotra Skargi. Czy to jest dobry trop? Może wśród młodych ludzi, którzy mieli dość siermiężnego Peerelu należy szukać Skargi z Posawy?

Powiem nieskromnie, że domyśliłam się, kto jest Skargą. Nie wierzę bowiem w serie zbiegów okoliczności, a tu zaczęłam je dostrzegać. I nic nie napędza tak do działania i nie zaślepia, jak żądza zemsty. A tu ona właśnie była motorem napędowym.

Lektura „Skargi” dostarczyła mi świetnej rozrywki. Uwielbiam komisarza Laskowskiego i jego niekonwencjonalne podejście do prowadzonego śledztwa. Jego znajomość tajników psychologii i cięte riposty potrafią rozbawić do łez. Podobnie, jak umiejętność tworzenia trafnych przezwisk. To w połączeniu z ciągłym przegryzaniem ciasteczek sprawia, że tego faceta po prostu nie sposób nie lubić.

„Skargę” Jana B. Bełkowskiego polecam wszystkim, którzy lubią mroczne kryminały, ale napisane lekkim piórem i ze sporą dawką dobrego humoru. Dla mnie był to naprawdę dobrze spędzony czas. Zapewniam, że z ogromną niecierpliwością czekam na kolejną zagadkę kryminalną, którą rozwiążą bohaterowie. Mam nadzieję, że Autor nie każe zbyt długo czekać!


o książce + fragment

Małgorzata Chojnicka