#

Mroczne wróżby

​Od samego początku śledzę twórczość Bartosza Szczygielskiego i nie zapowiada się, abym przestała to robić. Jego książki oferują nie tylko ciekawe i arcydopracowane, inteligentne fabuły, lecz także oryginalne rozwiązania narracyjne. Nie inaczej rzecz się ma w przypadku jego najnowszej książki „Nie chcesz wiedzieć”, opowieści o piętnującej teraźniejszość przeszłości, rodzinnych tajemnicach i… wróżbach.

Agata Nowak ma niespełna 40 lat, mieszka na odludziu i zajmuje się wróżbiarstwem. Żyje skromnie, choć na brak interesantów nie może narzekać. Pewnego dnia odwiedza ją mężczyzna, z pozoru klient jak każdy inny. Agata, nie zrobiwszy wstępnego researchu na jego temat, nie ma najmniejszego pojęcia, z kim ma do czynienia. Gdyby tylko wykonała wstępne rozeznanie w sieci, tak jak zwykle to czyni przed sesją z nowym klientem, gdyby tylko… Może wówczas ustrzegłaby się tego wszystkiego, co pociągnie za sobą jego wizyta…

Szczygielski niemal od razu spuszcza fabularną bombę. I jest w tym dobry. A także zegarmistrzowsko precyzyjny i konsekwentny, ponieważ dalej hitchcockowskie napięcie wywołane trzęsieniem ziemi tylko rośnie, regularnie podsycane przez kolejne ścinające krew w żyłach wydarzenia. A wydawać by się mogło, że po spuszczeniu wspomnianej bomby będzie klasycznie, że może nawet Szczygielski, wbrew swojemu dotychczasowemu pisarskiemu emploi, ugrzęźnie w normatywnej narracji o przeszłości determinującej teraźniejszość i przyszłość, że rozkosznie obrośnie tłuszczykiem linearnej fabuły z epilogiem będącym zamknięciem całości lub kontynuacją prologu. Nic z tych rzeczy.

Jednak oryginalne pisarstwo Szczygielskiego ma też swoją „wadę”. Recenzentowi bardzo trudno jest je ugryźć tak, aby nie zafundować czytelnikowi paru soczystych spoilerów, za które ten go znienawidzi, nie wspominając o samym autorze. O czym więc wspomnieć w recenzji, aby się na to nie narazić?

Może o tym, że w „Nie chcesz wiedzieć” uświadczymy charakterystyczne dla dotychczasowej twórczości Szczygielskiego zainteresowanie wewnętrznym kobiecym przeżywaniem. Wróżka, dziennikarka, policjantka. Chociaż wszystko zaczyna się od mężczyzny, to kobiety są siłą sprawczą powieści, to ich decyzje mają ogromny wpływ na to, co okaże przyszłość. Raz, że postacią wiodącą jest wróżka, która potrafi też postawić karty samej sobie… Dwa, że relacje kobiece polegają w tym przypadku na potrzebie wzajemnego wsparcia z dozą pączkującej przyjaźni, ale także na przeciąganiu liny. Panie patrzą na siebie niekoniecznie ufnie, sprawdzają się, nie mówią sobie wszystkiego, każda z nich ma w sprawie jakiś interes, nawet gdy z początku nic na to nie wskazuje. Interesy z kolei przewartościowują się wraz z odsłanianiem kolejnych tajemnic, a tych jest doprawdy zatrzęsienie.

Może o tym, że w pisarstwie Szczygielskiego po raz kolejny czuć ogromną miłość do popkultury. Wymienianie odniesień jednak mogłoby dostarczyć spoilerów, więc wspomnę jedynie o budowaniu postaci i miejsc, o zlepianiu ich z rozmaitych kalek, autorskiej wrażliwości, nierzadko także czarnego humoru (fenomenalna postać starej wróżki Moniki).

Może o tym, że mimo za każdym razem odmiennego pomysłu na poprowadzenie narracji, a w przypadku „Nie chcesz wiedzieć” także nieco złagodzonego języka (u tego autora bywa zwykle bardziej bezpardonowo i „dożarcie”) czytanie Szczygielskiego jest niczym literackie powroty do domu, gdzie ponownie natykamy się na „stare śmieci”: słowny montaż pomiędzy rozdziałami (w tym przypadku pomiędzy częściami oddzielonymi asteryskami), zadziwiająco wrażliwe w, wydawałoby się, stricte rozrywkowej fabule spostrzeżenia, krótkie podsumowujące zdania…

Słowem, Szczygielskiego czuć Szczygielskim, a autora – pisarzem.


Paulina Stoparek

Kulturoznawca i filmoznawca. Zawodowo związana z branżą wydawniczą. Redaguje, koryguje, sprawia, że książki stają się lepsze. Pisze także publicystykę dla portalu literacko-kryminalnego "Zbrodnia w Bibliotece". W wolnych chwilach czyta (tak to jest, gdy praca jest pasją), ogląda filmy, ćwiczy i hołubi kota. Ulubiony gatunek literacki: nordycki kryminał. Ulubiony autor: Marek Krajewski. Ulubiona książka: "Przeminęło z wiatrem".