#

Coś z Brudnego Harryego, może coś z Patricka Janea - wywiad z Nikodemem Pałaszem

wywiad z Nikodem Pałasz

ZwB: W wypowiedzi do czytelników zamieszczonej na Zbrodni w Bibliotece wspomina Pan o dwóch prototypach inspektora Wiktora Wolskiego, bohatera „Brudnej gry”, czyli o poruczniku Borewiczu i Serpico. Zostawmy czytelnikom przyjemność dookreślenia inspektora, a ja chciałabym zapytać o Pana kryminalne gusta. Jakiego rodzaju powieści kryminalne Pan czytuje? Których autorów najbardziej podziwia?

Nikodem Pałasz Może zaskoczę Panią odpowiedzią, ale po powieści kryminalne zacząłem namiętnie sięgać dopiero po napisaniu „Brudnej gry”. Czytywałem kiedyś raczej nietypowe kryminały, na przykład „Śledztwo” i „Katar” Lema czy „Opętanych” Gombrowicza. Zdarzyło mi się sięgnąć po Agathę Christie. Pamiętam też, że dobre trzynaście lat temu czytałem pierwszą powieść Marka Krajewskiego. Bardzo mi się podobała i potem wchłonąłem jeszcze cztery kolejne z Wrocławiem w tytułach. No i jeszcze Steven Saylor... przeczytałem bodajże sześć powieści z rzymskim detektywem Gordianusem. Ale to mimo wszystko niewiele jak na tyle lat (śmiech).

Stosunkowo niedawno, choć jeszcze przed „Brudną grą”, sięgnąłem po „Mężczyzn, którzy nienawidzą kobiet” Larssona. Pierwszą wersję mojej powieści zakończyłem w kwietniu 2013 roku i od tamtego czasu przeczytałem wiele - lepszych i gorszych - współczesnych powieści kryminalnych, między innymi Nesbø, Cobena, Pattersona czy Hewsona. Czytałem kryminały ze sportem w tle, ale oczywiście nie tylko. Przeczytałem pewne polskie pozycje, ale nie są warte wspomnienia. Bardzo podobało mi się „Dochodzenie”, napisane przez Hewsona na podstawie scenariusza serialu The Killing. A tak swoją drogą... nie oglądałem tego serialu i nie obejrzę. Nie chcę popsuć sobie wrażenia, jakie zrobiła książka.

Dotąd kryminały interesowały mnie bardziej w wersji filmowej. Tworząc postać inspektora Wolskiego, miałem przed oczami kilku filmowych bohaterów. Ale mówiąc o Borewiczu żartowałem. To nie ten kierunek. W moim bohaterze może jest coś z Brudnego Harry’ego, może coś z Patricka Jane'a, a do tego szczypta Columbo z nutką Luthera? Może.

ZwB Kryminalny świat powieściowy zasadza się między innymi na dobrze opisanej relacji ofiara – morderca oraz kreacji śledczego. Mordercy z oczywistych przyczyn miejsca tu poświęcić nie możemy, o śledczym za chwilę, a jak Pan wybrał swoją ofiarę?

Nikodem Pałasz Wybór ofiary był najważniejszy! W „Brudnej grze”, ofiara pełni kluczową rolę. W drugiej powieści, którą niedawno ukończyłem, stosuję już inne podejście. Natomiast w pierwszej, najpierw była ofiara, a potem pojawiła się w mojej głowie cała reszta – inspektor, świadkowie, podejrzani, okoliczności, dowody. Ofiara, czyli tenisista Artur Malewicz, uosabia konkretne cechy, jest przedstawicielem pewnej grupy społecznej i reprezentuje określoną postawę. Po to, żeby przez jego postać pokazać szerszy obrazek. Ta postać kryje w sobie tyle sekretów, że sprawa morderstwa, jest de facto tylko pretekstem do odkrycia głębszych tajemnic. Wydaje się, że inspektor odkrywa dno, a potem okazuje się, że pod nim jest kolejne. Ta postać ofiary jest o tyle wyjątkowa, że nie mogłaby funkcjonować w innym środowisku, innej dyscyplinie sportu. Poznając przeszłość Malewicza, zagłębiamy się w zakamarki brudnego świata białego sportu.

ZwB Inspektor Wiktor Wolski też do najświętszych nie należy…

Nikodem Pałasz Tę postać tworzyłem przez cały czas pisania powieści. O ile ofiara (Artur Malewicz) była od początku w całości ulepiona, o tyle główny bohater dojrzewał, że tak powiem in statu nascendi. (śmiech) Miałem pewne założenia, widziałem jaki Wolski ma być, jak się będzie zachowywał. Ale nie bałem się eksperymentów. Pozwoliłem mu się pogubić, zachować tak, jak porządny stróż prawa nigdy nie powinien się zachować. I nie chodzi tu o pranie bandytów po gębach czy ryzykowny układ z milionerem. Chodzi o utratę kontroli nad sobą, sposób odreagowania stresu, przekroczenie pewnej granicy. Mam na myśli scenę pod koniec książki, kiedy zatrzymuje na drodze parę młodych ludzi w audi. Z jednej strony mamy błyskotliwego glinę z klasą, prezentującego intelektualny poziom o niebo wyższy od przeciętnego policjanta komendy stołecznej. Ale z drugiej widzimy faceta zachowującego się jak zwierzę, w sposób brutalny wżywającego się na niewinnych ludziach. Ta jego ciemna strona jest głęboko ukryta, rzadko wychodzi, ale wychodzi. Jak z każdego z nas.

ZwB W Pana powieści pada ów konieczny trup i on jest niejako sednem śledztwa prowadzonego przez Wolskiego, ale równie ważne jest to, o czym Pan już wspomniał, a więc tło, na jakim Pan to morderstwo umieścił, czyli afery związane z zawodowym uprawianiem sportu, doping, ustawianie meczy. Wiele osób po przeczytaniu Pana książki i poznaniu Pana biogramu musi zadawać sobie pytanie: czy tak naprawdę jest w sporcie, jak Pan pisze. Jest? Można „Brudną grę” traktować jako swojego rodzaju odsłonięcie mechanizmów uprawiania sportu zawodowego?

Nikodem Pałasz Zdecydowanie tak! „Brudna gra” pokazuje brutalną prawdę o mechanizmach rządzących sportem XXI-wieku. W tle śledztwa mamy problemy, z którymi tenis, kolarstwo czy piłka nożna zmagają się od lat. Zresztą sprawy opisane w mojej powieści dotyczą niemal każdej dyscypliny. Doping, ustawianie meczy, korupcja to dziś – niestety – nieodłączne elementy sportu. To samo dotyczy prostytucji. Być może z problemem molestowania nieletnich zawodniczek czy zawodników można zetknąć się w wielu federacjach na całym świecie. Ale trzeba odważyć się o tym mówić. Działacze sportowi lubią chować głowę w piasek. Wiele spraw nigdy nie ujrzy światła dziennego.

Tworząc historię zamordowanego tenisisty, inspirowałem się legendarnymi upadkami takich gwiazd jak Lance Armstrong, Tiger Woods czy Diego Maradona. Artur Malewicz to fikcyjna postać, ale ma sobie cechy każdego z tych mistrzów. I, podobnie jak oni, stanął na szczycie, żeby potem zacząć spadać. Morderstwo przerwało jego powolne staczanie się w przepaść.

ZwB A nie próbowano Pana za tę powieść zlinczować? ;-)

Nikodem Pałasz Nie, no bo za co? „Brudna gra” mówi o rzeczach, o których wszyscy wiedzą. Nie ujawniam żadnych tajemnic ani nikogo nie oczerniam. Sam Agassi w swojej biografii pokazał kilka lat temu, że tenisiści to nie są niewiniątka, zażywał przecież narkotyki. Szereg wyroków za ustawanie meczy, jak na przykład dożywotnia dyskwalifikacja Austriaka Köllerera, Serba Savicia czy pięcioletnia dla Hiszpana Guillermo Olaso tylko potwierdzają istnienie problemu. Dopingowe wpadki w tenisie to normalka, o czym widzą takie gwiazdy, jak Wilander, Hingis, Korda, Rusedski, Kuznetsova czy Gasquet, przyłapane na zażywaniu niedozwolonych substancji.

A jeśli chodzi o odbiór książki w środowisku tenisowym, to był on wyjątkowo dobry. Otrzymałem wiele telefonów z gratulacjami.

ZwB „Brudna gra” ma właściwie odcień mroczno-szary, nie jest to kryminał do poduszki, ale kawał dobrej prozy ukazującej nam jakiś wycinek rzeczywistości, nad którym mało kto się zastanawia, oglądając olimpiady czy różnego typu zawody sportowe. Czy w kolejnej powieści, o ile powstaje, pozostanie Pan przy tematyce sportowej i przy tym śledczym?

Nikodem Pałasz Kolejna powieść już została napisana. Bohater ten sam, Wiktor Wolski, z tym, że nie będzie już policjantem Komendy Stołecznej. Pojawi się również Lena, dziennikarka, którą poznaliśmy w „Brudnej grze”. Śledztwo będzie dotyczyć zabójstwa czarnoskórego piłkarza. Na razie mogę zdradzić tylko tyle.

ZwB Zostajemy więc przy sporcie. Dziękuję za rozmowę.

Nikodem Pałasz Dziękuję.


Jolanta Świetlikowska