Kobiety są bardziej skomplikowane od facetów

25.09.2009

ZwB Dlaczego mieszkasz w Londynie, a nie w Szwecji?

Thomas Kanger Najważniejszy powód to to, że… noszę pewnej pani torby. A ona wykłada na University of Westminster. No więc co mam zrobić?

ZwB Ale jesteś przecież podróżnikiem! (Swoją drogą, czy byłeś już w Polsce?)

Thomas Kanger Tak, jestem podróżnikiem. Najbliższe pół roku spędzę (spędzimy!) w Hanoi. Niezła perspektywa, co? Według mnie, każdy powinien mieć prawo mieszkać, gdzie chce. Jesteśmy wszyscy obywatelami jednego świata.

W Polsce byłem, pierwszy raz w październiku 1980 roku. Kierowałem ciężarówką z sześcioma maszynami offsetowymi, które były darem dla gdańskiej Solidarności z Norwegii. Celnicy zatrzymali te maszyny, ale potem dotarły one do adresatów. Przedtem ulotki i gazetki związkowe były drukowane bardzo prymitywnymi metodami. Byłem u Was jeszcze kilka razy, aż w 1982 roku, podczas stanu wojennego zostałem aresztowany i odesłany do kraju. No ale mam nadzieję, że teraz będę mile widziany…

ZwB Oczywiście, zapraszamy! Opublikowałeś dotąd pięć kryminałów. W Polsce poznaliśmy tylko czwarty, Mężczyzna, który przychodził w niedzielę. Opowiedz, proszę, krótko o pozostałych powieściach.

Thomas Kanger Pierwsze trzy są częściowo oparte na prawdziwych historiach, które poznałem, pracując jako dziennikarz. Historiach skrywających pod powierzchnią dużo poważniejsze tematy, niż wydaje się na pierwszy rzut oka. Piąta powieść, Pogranicze (która ukaże się w Polsce w przyszłym roku), jest po części książką o miłości, a po części etycznym rozważaniem, jak pozostać człowiekiem w nieludzkiej sytuacji. Ale ponieważ są to też kryminały, znajdziesz w nich i zbrodnię, i odpowiednie napięcie.

 ZwB Skąd wziąłeś pomysł na Mężczyznę, który przychodził w niedzielę?

Thomas Kanger Zaczęło się od pomysłu na wyścig z czasem. Moja główna bohaterka, Elina Wiik, jest już znudzona rozwiązywaniem kolejnych kryminalnych zagadek, potrzebuje czegoś mocniejszego, co by ją naprawdę zainteresowało. Sprawa morderstwa, w której pozostało bardzo mało czasu na schwytanie winnego (a trzeba wiedzieć, że w Szwecji prawo uniemożliwia skazanie mordercy po 25 latach od dokonania zbrodni), nadałaby się doskonale. W powieści Elina ma niecały miesiąc na wyjaśnienie morderstwa młodej kobiety. Jednocześnie chciałem maksymalnie skomplikować rozwiązanie zagadki. Jak mi się to udało, musicie sprawdzić sami!

ZwB Czy zgodzisz się, że Mężczyzna… jest powieścią o podróży?

Thomas Kanger O długiej i krętej drodze… jasne! Ale w gruncie rzeczy jest to książka o wiedzy na temat tego, kim człowiek jest i dlaczego jest właśnie taki.

ZwB Główna bohaterka Twoich dotychczasowych książek jest kobietą. Dlaczego?

Thomas Kanger Gliniarze występujący w literaturze kryminalnej to zwykle faceci w średnim wieku pijący trochę za dużo. No cóż, to byłoby jak pisanie o samym sobie, nuda… Więc postanowiłem uczynić głównym bohaterem kogoś zupełnie mnie nie przypominającego. Można o mnie różne rzeczy powiedzieć, ale na pewno nie to, że jestem młodą kobietą! No i jeszcze jedno – kobiety interesują mnie dużo bardziej niż mężczyźni. Kobiety, jeśli moje doświadczenie nie kłamie, są zwykle bardziej skomplikowane od facetów. Są po prostu lepszym materiałem na postacie powieściowe.

ZwB Wiele postaci w Twoich książkach to osoby samotne, wyalienowane. Uważasz, że we współczesnym świecie jest dużo takich ludzi?

Thomas Kanger Cóż, spotykam także szczęśliwych ludzi, ale oni są nieco nudni. Ci, którzy zmagają się z problemem istnienia, są dużo ciekawsi. Weźmy na przykład Elinę Wiik. To uparta babka, chodząca własnymi drogami, często jej nie po drodze z przełożonymi. Przypomina bardzo klasycznego głównego bohatera powieści kryminalnej, ale nie do końca. Nie ma w niej wcale cynizmu. Łatwo identyfikuje się z ofiarami przestępstw. Napędzają ją trudne wyzwania. Zarówno w pracy, jak i w życiu prywatnym jest perfekcjonistką – jest taka, jak wiele współczesnych kobiet, niemal obsesyjnie ambitnych.

 ZwB Poza pisarstwem sensu stricto zajmujesz się też dziennikarstwem i nauką tego zawodu. Co cię pociąga w tej profesji?

Thomas Kanger Zostałem dziennikarzem, ponieważ od zawsze interesują mnie ludzie i społeczeństwo. Dziennikarstwo to najlepszy sposób na śledzenie tego, co dzieje się na świecie. A nauczycielem jestem, bo poproszono mnie kiedyś o wykład na ten temat i dało mi to okazję do zastanowienia się nad tym, co robię jako dziennikarz – no i spodobało mi się to.

 ZwB A kiedy postanowiłeś zostać pisarzem?

Thomas Kanger Cóż, nigdy nie podjąłem decyzji, że zostanę pisarzem, postanowiłem tylko pisać książki. Proza literacka pozwala mi się rozwijać i daje więcej możliwości ekspresji. I w pewnym momencie spostrzegłem, że mam do opowiedzenia historie, które wymagają pewnego „ufikcyjnienia”.

ZwB Dlaczego piszesz kryminały?

Thomas Kanger Pierwsza książka oparta była, jak już wspomniałem, na prawdziwych wydarzeniach, o których zamierzałem napisać reportaż. Ale najważniejsza postać tego planowanego reportażu, morderca, nie chciała ze mną rozmawiać, więc zdecydowałem się w pewnym momencie stworzyć powieść. A skoro rzecz była o zbrodni, więc powieść okazała się kryminałem.

 ZwB Jak przebiega u ciebie proces pisania powieści?

Thomas Kanger Wszystko zaczyna się zwykle od pomysłu na jakąś scenę. „Widzę” to, jak rozgrywa się przed moimi oczyma, a później rozrasta się w coś większego. Koncepcja rośnie i dojrzewa jak dziecko, wyrastają rączki, nóżki, pojawia się serce i mózg. Zapisuję plan powieści, wiem już, jak zacząć i w którą stronę podążać. I zaczynam się domyślać, jaki będzie odpowiedni koniec. Wtedy robię potrzebne badania – odwiedzam miejsca, w których przebywają moi bohaterowie, szukam informacji na tematy, o których muszę wiedzieć więcej. I wreszcie zaczynam pisać. Historia się zmienia w miarę pisania i stopniowo rozrasta. Pojawiają się nowe postacie o mniejszym lub większym znaczeniu dla akcji powieści. W końcu robię kolejne badania, by poprawić niektóre rzeczy, sprawdzam fakty, ale wciąż pamiętam, że to powieść, nie robota reportera. A we wszystkim, co piszę, jest jakiś irracjonalny element – nowe pomysły same znajdują własną drogę w powstającej opowieści. Lubię się przy tym trochę pobawić, przede wszystkim językiem i standardowymi postaciami.

ZwB Polacy uwielbiają skandynawskie kryminały. Wydaje się, że Skandynawia przeżywa jakiś boom, jeśli chodzi o zdolnych pisarzy tworzących ten rodzaj literatury. Co Twoim zdaniem sprawia, że ta część świata jest wylęgarnią tylu talentów?

Thomas Kanger Trudno powiedzieć, ale jedną z odpowiedzi może być fakt życia na geograficznym poboczu świata – to wywołuje pragnienie robienia czegoś interesującego. Życie tam jest trudniejsze niż gdzie indziej, stawia więcej wyzwań. Skandynawia leży na północy Europy, zimniejszej niż reszta kontynentu. Poza tym kraje skandynawskie mają mocno rozwinięty system opieki socjalnej i kiedy dochodzi do kryzysu na poziomie indywidualnym, potrzebna jest jakaś forma zaprzeczenia tego. I jeszcze jedno – to jak w sporcie: sukcesy w jakiejś dyscyplinie sprawiają, że więcej ludzi zaczyna ją uprawiać.

 ZwB Kto jest Twoim ulubionym skandynawskim autorem kryminałów?

Thomas Kanger Szczerze mówiąc, nie potrafię powiedzieć. Niektórych lubię bardziej, innych mniej, ale nie czytam tego zbyt wiele. Przede wszystkim dlatego, że nie potrafię podczas lektury nie analizować, jak dany tekst został napisany i dlaczego autor właśnie tak to napisał.

ZwB A czy znasz jakichś polskich pisarzy kryminałów?

Thomas Kanger Niestety, nie. Ale chciałbym. Polska jest krajem w moim typie, krajem z dramatyczną historią, która ukształtowała ludzi tam żyjących.

ZwB Na koniec powiedz, proszę, nad czym teraz pracujesz.

Thomas Kanger Skończyłem właśnie thriller rozgrywający się w dwóch krajach, w których długo mieszkałem, w Stanach Zjednoczonych i w Wietnamie – główny bohater jest Szwedem, ale nie jest to Elina Wiik. No i teraz zacznę pracę nad kolejną książką tego cyklu, tym razem akcja rozgrywać się będzie w dwóch innych „moich” krajach: w Izraelu i Palestynie.

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz

Foto: © copyright by Dan Norrå/conatum

 

Thomas Kanger, Człowiek, który przychodził w niedzielę - fragment

Ciężko jest być wydartym z korzeniami i nie czuć pod stopami własnej ziemi - recenzja