Zbrodnia w Bibliotece W imieniu czytelników Zbrodni w Bibliotece witamy Panią serdecznie na naszym serwisie. Na naszym rynku pojawiają się wciąż kolejne Pani kryminały, stale poszerzając już i tak szerokie grono wielbicieli. Jesteśmy Pani twórczością zachwyceni i bardzo za nią dziękujemy! Wiemy, że jakiś czas temu była Pani w Polsce. Jak Pani wspomina ten pobyt?
Tatiana Polakowa Wrażenia z Polski wyniosłam jak najlepsze. Przy okazji jeszcze raz dziękuję za ciepłe przyjęcie. Mogłam się przekonać, że więcej nas łączy, niż dzieli, przy czym nie ma w tym nic dziwnego. Można mieć różne zdania, ale fakt pozostaje faktem – jesteśmy pokrewnymi narodami.
ZwB To prawda. Znalazłyśmy informację, że napisała Pani już ponad 60 kryminałów. Pewnie jest już ich więcej...
T.P. W kwietniu wysłałam do wydawnictwa swoją 61 powieść. Ukaże się w czerwcu.
ZwB Jak Pani organizuje sobie czas, by tak dużo pisać?
T.P. Bardzo często spoglądam na zegarek i unikam niepotrzebnych spraw. Nie wiszę przy telefonie, nie oglądam telewizji. W tym czasie nie lubię się rozpraszać i staram się przenieść wszystkie spotkania na późniejsze terminy, dopiero gdy skończę powieść. Z domu wychodzę, żeby się przejść albo porozmyślać, 10-12 godzin spędzam za biurkiem. Rzecz w tym, że sama praca sprawia mi przyjemność i wszystkie te ograniczenia nie są dla mnie ciężarem.
ZwB Każdy wielki twórca ma swoje rytuały przy pisaniu. Czy i Pani przygotowuje się specjalnie do pisania? Ma Pani ulubione biurko? Komputer? Jak Pani pisze?
T.P. Najbardziej lubię pracować na działce. Największa zaleta tego jest taka, że telefon komórkowy kiepsko tam działa, a mój numer domowy zna ograniczone grono osób. To ratuje mnie przed niepotrzebnymi kontaktami. Zaczynając nową powieść, klaszczę w dłonie i wołam jak Gagarin: „No to jazda”, co świetnie poprawia mi nastrój. Nigdy nie zaczynam pracy nad nową powieścią podczas weekendu albo w poniedziałek. Chociaż w ogóle poniedziałki bardzo lubię. Piszę w 48-kartkowym zeszycie w kratkę, koniecznie niebieskim długopisem żelowym. Jak więc Panie widzicie, mam dużo dziwactw.
ZwB Bardzo przyjemnych dziwactw! A ile czasu zajmuje Pani napisanie jednej książki?
T.P. Od półtora miesiąca do dwóch. Zależy od nastroju i od tego, na ile potrafię odizolować się od otoczenia. Piszę zwykle 10-15 stron dziennie (maszynopisu) – to wariant wstępny. Potem robię korektę tekstu. To zabiera mi jakiś miesiąc.
ZwB Czy zanim odda Pani książkę do wydawnictwa, pokazuje ją Pani komuś? Radzi się Pani kogoś?
T.P. Mam dwie koleżanki, którym często czytam tekst na głos. Dla mnie to korzystne, a koleżankom bardzo się podoba. Potem wspólnie wszystko omawiamy. Przeważnie toczymy spory, czasem się kłócimy. Niestety, nie słucham rad – ani dobrych, ani złych. Ale czas spędzamy miło.
ZwB A jak Pani lubi odpoczywać? Jakie jest Pani hobby, poza zabijaniem w wyobraźni? ;)
T.P. Lubię podróżować. Szczególnie od jednego do drugiego prawosławnego monasteru. Często wyjeżdżam też za granicę. Bardzo lubię spędzać czas z przyjaciółmi. Z przyjemnością maluję, a obecnie moją pasją stało się garncarstwo. Wielu moich przyjaciół to muzycy, pewnie dlatego słucham dużo muzyki. Nawiasem mówiąc, w pracy też mi to bardzo pomaga.
ZwB Ma pani wykształcenie filologiczne. Czy zawsze chciała być Pani pisarką? Proszę opowiedzieć, jak to się stało.
T.P. Pisać opowiadania zaczęłam już w młodszych klasach szkoły podstawowej. A gdy miałam jakieś 14 lat, napisałam długą powieść o Indianach. Potem zaczęłam następną powieść, i jeszcze następną. Szczerze mówiąc, do jednej z nich znakomicie pasowało określenie „kryminał awanturniczy”, więc raczej nie można mówić o przypadku (zresztą w dzieciństwie na pytanie, kim chcę zostać, odpowiadałam: pisarzem, podobało mi się wymyślanie różnych historii, aby je potem opowiadać koleżankom). Trzynaście lat temu założyłam się z moim przyjacielem, że w ciągu miesiąca napiszę kryminał. I dokonałam tego. A przyjaciel wysłał rękopis do wydawnictwa. Skąd wkrótce odebrałam telefon. Początkowo wzięłam to za żart. A potem ogromnie się ucieszyłam.
ZwB Polski wydawca podzielił Pani twórczość na trzy główne działy: tak zwany twardy kryminał z Olgą Riazancewą w roli głównej, bardziej komediowy nurt kryminalny z dziennikarką Żenią i jej przyjaciółką Anfisą oraz rozproszone pojedyncze utwory z różnymi bohaterkami. Który z nurtów jest Pani najbliższy?
T.P. Trudno jest mi wskazać ulubiony nurt, tak samo jak odpowiedzieć na pytanie, która z książek jest mi szczególnie bliska. Wybór tematu i postaci zależy w dużym stopniu od nastroju. Czasem mam ochotę opowiedzieć coś wesołego, a czasem zastanowić się nad życiem. Książki o Oldze Riazancewej powstawały w ciągu siedmiu lat, może dlatego bohaterka jest jedną z najbliższych mi postaci.
ZwB Dlaczego Pani głównymi bohaterkami stały się kobiety?
T.P. Dlaczego bohaterki to kobiety? Bo sama jestem kobietą i miałabym kłopot, aby wejść w skórę mężczyzny. Myślę, że gdybym uczyniła narratorem mężczyznę, wyszłoby coś nienaturalnego, a mężczyzna byłby dosyć dziwny. Choć może warto spróbować.
ZwB W Pani książkach ogromną rolę odgrywa humor, czasem lekki, czasem ironiczny, zabarwiony goryczą, jak u Olgi Riazancewej. Uważa Pani, że humor pełni ważną rolę w życiu człowieka?
T.P. Humor niewątpliwie ogrywa dużą rolę w moim życiu. W tym roku kończę pięćdziesiąt lat, jak kobieta bez poczucia humoru mogłaby się z tym pogodzić? Na nieprzyjemności można reagować dwojako: śmiać się lub płakać. Nie ma żadnego pożytku zarówno z łez, jak i ze śmiechu, ale śmiać się jest o wiele przyjemniej.
ZwB Czy jest w Oldze coś z Pani? Może przyzwyczajenia? Spojrzenie na świat?
T.P. Niestety postąpiłam nieostrożnie, obdarzając Olgę swoimi przyzwyczajeniami i pewnymi ulubionymi powiedzeniami. Po czym wiele bliskich mi osób wyraziło opinię, że Riazancewa to ja. Twierdzenie, z mojego punktu widzenia, bardzo dalekie od prawdy. Po raz kolejny nie dostrzeżono istotnych różnic, poza zewnętrznym podobieństwem. Po tej nauczce staram się dystansować od moich bohaterek, jak tylko się da.
ZwB Skąd czerpie Pani inspirację do pisania?
T.P. Skąd czerpię inspirację? Odpowiedź jest prosta: zewsząd. Rozglądam się z zainteresowaniem dookoła i ciągle coś wymyślam. To po prostu taka właściwość mojego mózgu. Czasem historia podoba mi się i mam ochotę ją opowiedzieć. Wtedy pojawia się książka. Dobrze myśli mi się w podróży, na koncercie (szczególnie muzyki klasycznej; wiele udanych scen zawdzięczam Verdiemu, szczególnie operze Nabucco).
ZwB A co Pani robi, kiedy brakuje weny?
T.P. Jeśli natchnienie gdzieś się ulotniło, nigdy się nie zamartwiam. Idę na spacer, uprawiam gimnastykę, medytuję. W odpowiednim czasie wszystko wraca do normy.
ZwB Gdyby mogła Pani sama zekranizować którąś ze swoich książek, którą by Pani wybrała?
T.P. Prawdopodobnie Paląc za sobą mosty. Koniecznie coś zabawnego, na przykład Cud w puszystych piórach. Riazancewą pewnie też.
ZwB Pani powieści to kryminały o charakterze sensacyjno-awanturniczym. Czy w Pani życiu zdarzyło się coś awanturniczego?
T.P. Należę do tych, którzy wolą przeżywać przygody w przyjemnym miejscu: na działce, przy kominku, z filiżanką herbaty i dobrą książką w rękach. W życiu realnym trzymam się od wszelkich sensacji z daleka.
ZwB Rosyjski kryminał jest u nas bardzo popularny. A jaki jest odbiór tego typu literatury w Rosji?
T.P. W Rosji czytelnicy kochają kryminały.
ZwB Jaki jest Pani ulubiony rodzaj literatury, do którego chętnie sięga Pani jako czytelnik? Czyżby kryminał?...
T.P. Kryminały czytam często, bo interesuje mnie, nad czym pracują koledzy po fachu, ale również dlatego, że po prostu lubię ten gatunek. A w ogóle czytam bardzo dużo, śledzę nowości. Do klasyki wracam rzadko, czytam ponownie tylko ulubionych autorów.
ZwB Co poradziłaby Pani młodym twórcom chcącym pójść w Pani ślady? Co w pisaniu jest najważniejsze?
T.P. Najważniejsze? Pisać książkę warto tylko wtedy, gdy nie sposób nie pisać. No i oczywiście wtedy, kiedy dobrze się wie, o czym ona ma być i co się chce opowiedzieć. Może kogoś zmartwię, ale talent w tej pracy jest nieodzowny. Wykształcenie też jest mile widziane. Jeżeli ktoś podjął decyzję o rozpoczęciu pisania, nie powinien słuchać cudzych rad, lecz wsłuchać się w siebie.
ZwB Często odwiedza Pani forum na swojej autorskiej stronie internetowej, odpowiada Pani na pytania czytelników, czasem wysyła Pani książki z autografem. Co daje taki kontakt?
T.P Jestem ciekawa, co ludzie myślą o mojej pracy. W tym sensie uwagi czytelników mają dla mnie dużą wartość. Szczególnie te, które nie ograniczają się do ocen typu „podoba się – nie podoba się”, które zawierają krytykę, analizę itd.
ZwB Jakie są Pani plany pisarskie?
T.P. Obmyślam fabułę kolejnego kryminału.
ZwB A kiedy przyjedzie Pani znów do Polski? Byłoby nam bardzo miło.
T.P. Mam nadzieję, że uda mi się przyjechać w lipcu. Dziękuję za zainteresowanie moimi książkami i do zobaczenia.
ZwB My również bardzo dziękujemy za rozmowę.
Wywiad przeprowadziły Aleksandra Stronka i Jolanta Świetlikowska