ZwB Pani Izabelo, jest Pani autorką wielu opowiadań i powieści, z których warto wymienić choćby Ciotkę Małych Dziewczynek, Wszystkiego najlepszego, Opętanie czy Hebanowy świat. Są to teksty różnego typu, choć dominuje w nich fantastyka. O czym Pani w tych książkach pisze? Co Panią intryguje?
Izabela Szolc Rzeczywiście opublikowałam dużo opowiadań z nurtu fantastyki. I wciąż mnie ona interesuje, ale teraz raczej taka w wykonaniu Doris Lessing. Co do wymienionych przez Panią tytułów, to Ciotka Małych Dziewczynek opowiada o usankcjonowanej przemocy wobec kobiet w kulturze macho, Wszystkiego najlepszego jest komedią obyczajową, OpętanieDziecko RosmaryHebanowy świat to historia Szoah i wojennej traumy… Co mnie intryguje? Bardzo trudne pytanie, na które mogę odpowiedzieć tylko w lapidarny sposób: świat. powieścią o narodzinach Antychrysta (uwielbiam Iry Levina…), a
ZwB Cichy zabójca jest Pani pierwszym kryminałem, prawda? Co spowodowało, że zdecydowała się Pani go napisać?
I.S. Poprzednia powieść, czyli Ciotka Małych Dziewczynek, bardzo mocno ocierała się o kryminalne tematy, bo przecież opowiada o faktycznie mających miejsce morderstwach nastolatek w Meksyku. Cichy zabójca to następny krok w tę stronę, tyle że bardziej swobodny.
ZwB A co Panią pociąga w materii kryminału?
I.S. Przeistoczenie. Przeciętni ludzie z początków powieści mogą okazać się bydlakami, psychopatami. Ideały mogą zgrzeszyć. Proste z pozoru rozwiązanie może nigdy nie nadejść. Albo wręcz przeciwnie, już na pierwszej stronie leżało jak na dłoni. Kryminał zbliża nas do odpowiedzi na dwa sakramentalne pytanie: dlaczego ludzie tworzą? Dlaczego ludzie niszczą? W każdym z nas siedzi i kreator i wandal. Ten dualizm był do czegoś potrzebny ewolucji, skoro stworzyła nasz gatunek. Oczywiście nigdy nie dotrzemy do samej istoty prawdy, ale dobrze chociaż mieć wrażenie, że coś się robi, aby zbliżyć się do niej na odległość stadionu.
ZwB Czytuje Pani kryminały?
I.S. Bardzo mnie ujęły kryminały szwedzkie, czy może raczej powinnam powiedzieć - kryminały z Północy. Poza tym staram się wyłapywać nowości z rynku księgarskiego, a i nie zaniedbywać klasyki. Szczerze mówiąc, słowa przyciągają mnie jak narkotyk, nawet jeśli umieszczone są w książce telefonicznej…
ZwB ;-))) Słowo pisane ma tę moc. Jakie więc północne kryminały przyciągają Panią najbardziej? Mankell, Theorin? Co jest w nich specyficznego? Widzi Pani jakieś paralele z Pani twórczością?
I.S. Gdybym widziała nieuzbrojonym okiem jakieś paralele swojego pisania z pisaniem Mankella to fiknęłabym kozła ze szczęścia. To doskonały pisarz. Z jednej strony bardzo empatyczny wobec swoich bohaterów, i tych mniej, i bardziej grzesznych, za to w samym formalnym opisie wręcz surowy. To chroni fabułę przed egzaltacją, pozorną misją zbawiania świata, którego zbawić się nie da. Protestancka literatura. Mankell, mój ideał.
ZwB Wydanej przez Panią powieści towarzyszyła interesująca kampania promocyjna. Wydawcy porównują Pani bohaterkę do Clarisy Starling z Milczenia owiec. Ja bym bardziej widziała ją w towarzystwie Nastii Kamieńskiej Marininej. A gdyby Pani miała wskazać podobieństwa swojej kryminalnej twórczości, kreacji bohaterki czy prezentowanego świata, to jakie nazwiska by Pani wymieniła w pierwszej kolejności?
I.S. Milczenie owiec i w ogóle seria książek Harrisa znajduje się w mojej bibliotece na honorowym miejscu. Nie wiem, ile razy już ją czytałam, ale wciąż zachwycam się jej stylem. Co do kryminałów Marininej, to czytałam raptem trzy. Jeśli widzę jakieś podobieństwo pomiędzy Kamieńską a Hwierut (pomijając to oczywiste, że polskim komendom bliżej jest do moskiewskich niż do oddziałów FBI), to że obie panie komisarz są wyzwolonymi kobietami. Same o sobie stanowią, nie boją się odpowiedzialności za własne czyny, a jednocześnie, mimo wykonywania męskiego zawodu, nie zatraciły swojej kobiecości. I lubią życie.
ZwB Tak, dokładnie o tym myślałam, zestawiając te bohaterki. Wiele też przecież je różni. Myślę, że we współczesnej polskiej literaturze kryminalnej brak jest tego typu bohaterki: wyzwolonej, trudnej, niepokornej. Jak Pani ocenia swoją bohaterkę na tle kryminalnych bohaterów dziś nam proponowanych?
I.S. Szczerze mówiąc, globalnie nie zastanawiałam się nad tym. I chyba myślenie o tym mnie przerasta. Natomiast bardzo ucieszyła mnie Pani ocena Anny Hwierut. Uwielbiam niepokornych, choć nie uważałam mojej komisarz za taką. Widać jednak moja podświadomość zrobiła swoje.
ZwB Jest Pani feministką?
I.S. Tak. Trudno znać polskie prawodawstwo i nie być feministką. Pod naszą szerokością szerzy się jakiś męski fundamentalizm, a co najbardziej znamienne, że choć głoszony jest on z sejmowych ambon, to ulica myśli zupełnie inaczej.
ZwB W Pani książce główny wątek to w sumie nie sprawy śledztwa, ale zmagania głównej bohaterki z rzeczywistością, trudną, często brutalną i beznadziejną. Czy „napisać” taką bohaterkę, stworzyć taką atmosferę było Pani trudno?
I.S. I Anna, i atmosfera królująca w jej życiu po prostu wepchnęła mi się pod pióro. Nie mówię tu o natchnieniu, tylko o tym, że od jakiegoś czasu obracałam w głowie fragmenty różnych pomysłów, które koniec końcem ułożyły się w Cichego zabójcę. Pisząc, odpoczywałam, co nie zdarza mi się często.
ZwB A czy ocena świata przez Annę jest też Pani oceną?
I.S. Co do mojej oceny świata… Ze wszystkich sił staram się myśleć pragmatycznie, a rzeczywistość i ludzi, pośród których przyszło mi żyć, chociaż spróbować zrozumieć. Nie jestem typem społecznika ani rewolucjonisty. I - niestety - nie wierzę, aby czekało nas coś więcej poza tym, co mamy na ziemi. Z drugiej strony, czy to nie jest wyzwalająca myśl? Przy niej smak życia zyskuje na intensywności.
ZwB Pani bohaterka również nie szuka łatwych pocieszeń, właściwie w ogóle nie szuka pocieszeń. Żyje w takim świecie, jakim żyje, choć to nie oznacza, że się nań godzi. Czy stara się go naprawiać? Co nią powoduje w życiu zawodowym?
I.S. O życiu zawodowym Anny Hwierut zadecydował przypadek. To wydało mi się takie naturalne, bo przecież i my na pewnym etapie rezygnujemy z marzeń i patrzymy, co życie przyniesie, a później płyniemy z prądem. Jasne, że i bieg rzeki nie do końca nam odpowiada, przytrzymujemy wirujące konary drzew, próbujemy dopłynąć do brzegu, znaleźć łatę piasku na naszą osobistą wysepkę. Czy można to nazwać naprawianiem świata? Naprawianiem siebie? Nie wiem. Ograniczmy się do zbierania doświadczeń, ten rodzaj wiedzy pomaga nie tylko pisarzom i bohaterom książkowym, ale wszystkim pływakom wrzuconym do Rzeki.
ZwB Lubi Pani swoją bohaterkę?
I.S. Usilnie staram się trzymać emocjonalny dystans. Jej zachowania - dobre i złe - wynikają z biografii, traumy, okoliczności, w jakich przyszło jej pracować. Jej motywacje nie muszą być moimi motywacjami. Jeśli ją polubię, to czy nie będę starała się jej wybielić, stworzyć taką, aby i czytelnik w niej się zakochał? Ideały mają to do siebie, że są martwe, a ja chcę, żeby Anna żyła. I źle, i dobrze. Za to na pewno cenię czas, który „spędzam” w jej towarzystwie, a to przecież dowód jeśli nie sympatii, to chociaż sporego przywiązania.
ZwB Wierzę, że i czytelnicy taką nić sympatii z nią nawiążą. Czy tworząc swoje negatywne postacie – owego wirtuoza na przykład – sięgała Pani do jakiś źródeł, badań? Na czym oparła Pani ich cechy?
I.S. Piśmiennictwo, i naukowe, i popularnonaukowe, od wielu lat zajmuje się postaciami psychopaty, socjopaty, ich ofiarami. Psychiatria sądowa dysponuje przykładowymi profilami morderców. I jest oczywiście cała historia kryminalistyki… Że o ludowych balladach o rozbójnikach i bandytach na rozdrożach nie wspomnę. Staram się być z tym wszystkim na bieżąco. W ogóle nie zabieram się do pracy, jeśli nie mam porządnej teczki z materiałami. Gdzieś w tej teczce, rozkawałkowane, są i mroczne postacie z moich tekstów.
ZwB Tak, wszyscy wiemy, co się stało, kiedy pani zabiła pana. A teksty naukowe, analizy. Poleciłaby Pani naszym czytelnikom takie opracowania?
I.S. Z rzeczy bardziej soft zachęcam do przeczytania Patricii Cornwell i jej Portretu mordercy. To swoista biografia Kuby Rozpruwacza. Z książek bardziej do uczenia się niż do czytania w wannie zdecydowanie jedną z najlepszych ostatnio pozycji jest wydana przez Znak, Psychopaci są wśród nas. To praca psychiatry Roberta D. Hare. Cóż, inspirująca…
ZwB A postać samej komisarz Hwierut? Czy ma literackie lub realne korzenie?
I.S. Idealnie pół na pół.
ZwB Z notki o Pani na książce dowiadujemy się, że jest Pani wegetarianką, uwielbia Pani koty i psy i że pomysły literackie przychodzą Pani do głowy w wannie ;-) A gdzie Pani pisze? Ma Pani specjalne miejsce? Rytuał?
I.S. Nie. Nie twierdzę, że nigdy ich nie miałam, ale kiedy zaczął kurczyć mi się czas, co jest nieuchronne w naszym życiu, dałam sobie spokój. Po wtóre jestem już pewniejsza swoich rzemieślniczych, to jest pisarskich umiejętności, i mogę sobie darować i strach, i euforię. Proza życia pisarza. Może trochę szkoda? Jedyne, czego się trzymam, to aby pracować codziennie, czyli nie zardzewieć.
ZwB Jakie są Pani plany pisarskie? Czy Anna Hwierut wystąpi w kolejnej książce?
I.S. Pracując nad Cichym zabójcą, wiedziałam, że rozpoczynam serię. Wiele rozpoczętych wątków, sekretów poszczególnych postaci znajdzie rozwiązanie w kolejnych tomach. A i mam nadzieję, że Anna zyska jeszcze więcej kości i krwi.
ZwB Kiedy więc nowa książka?
I.S. Martwy punkt, druga powieść o komisarz Annie Hwierut, jest już złożona w wydawnictwie. Prawdopodobnie ukaże się w 2009 roku, jak świat nam się zazieleni. Nie wiem, czy będzie to kwiecień czy czerwiec, to zależy od Nowego Świata. Ja w każdym razie się nie lenię i aktualnie piszę kolejną część serii.
ZwB Czy jeździ Pani na spotkania autorskie? Lubi je Pani?
I.S. Jestem „kotem kanapowcem”. Wyciągnąć mnie z domu na oficjalną czy prywatną imprezę to wielka sztuka… Nauczyłam się żyć na uboczu, jako obserwator, w momencie, kiedy to ja jestem obserwowana (a tak przecież dzieje się na spotkaniach autorskich), czuję duży dyskomfort z powodu tej zamiany miejsc. Co nie oznacza, że nie pamiętam o swoich czytelnikach. Są obecni w każdym moim dniu.
ZwB To mi Pani zabiła ćwieka... Nie wiem teraz, czy zapraszać, czy nie zapraszać na spotkania do Trójmiasta;-))) Ma Pani tu wielu czytelników... W każdym razie serdecznie dziękuję za pamięć o nas i za rozmowę.
Wywiad przeprowadziła J. Świetlikowska
Jestem wychowana przez półświatek - Szolc w Bookarni
Martwy punkt to rodzaj puzzli - Izabela Szolc o swej nowej powieści
Izabela Szolc (1978) pochodzi z Łodzi, jednak od kilku lat mieszka w Warszawie. Większość swojego czasu poświęca na pisanie i czytanie. Kiedy była mała, marzyła o dalekich podróżach, dzisiaj jednak najważniejszy jest mąż. Uwielbia psy i koty, w przyszłości chciałaby założyć azyl dla zwierząt. Jest wegetarianką. Jeśli nie pochłania sałaty i nie pisze, siedzi w wannie czytając gazety i paląc papierosy. Wówczas rodzą się jej literackie pomysły. Ma słabość do kosmetyków i ubrań.
Spod jej pióra wyszło kilka powieści i zbiorów opowiadań: Wszystkiego najlepszego, Lęk wysokości, Jehannette, Opętanie, Połowa nocy czy Hebanowy świat. Powieść o Pianiście Romana Polańskiego. Jest także współautorką scenariusza filmowego Wakacje na Krecie. Oprócz tego ma na swoim koncie role w dwóch filmach: Pianiście Romana Polańskiego (2002 r.) oraz Miss Mokrego Podkoszulka Witolda Adamka z cyklu „Święta polskie” (2002 r.).