Dobrze jest ponosić w sobie treść książki - wywiad z Anną Damasiewicz

18.03.2011

ZwB Cieszy Panią fakt, że polscy wydawcy tak często proszą Panią o przygotowanie okładek do kryminałów, thrillerów i horrorów?

Anna Damasiewicz Uważam, że treść książki kryminalnej, thrillera czy horroru, daje większe możliwości, jest lepszą inspiracją do stworzenia interesującego projektu okładki niż na przykład treść poradnika kulinarnego, podręcznika czy książki naukowej. Z tego względu projektowanie okładek kryminałów daje mi więcej twórczej swobody i satysfakcji.

ZwB A jakie książki lubi Pani czytać? Mam nadzieję, że „zbrodnicze” też należą do Pani ulubionych…

Anna Damasiewicz Moje zainteresowanie kryminałami zdecydowanie wzrosło, od kiedy zaczęłam opracowywać do nich okładki. Przygotowanie projektu wymaga naturalnie uprzedniego przeczytania książki, zapoznania się z jej treścią. Dzięki temu odkryłam wielu interesujących autorów i nauczyłam się doceniać ten gatunek literacki. Wcześniej nie czytałam zbyt wiele tego rodzaju książek, z wyjątkiem twórczości Agathy Christie. Niemniej moją ulubioną literaturą nadal pozostają książki historyczne, biografie i wspomnienia.

ZwB A sztuki plastyczne? Film? Co w tych dziedzinach Panią pociąga, fascynuje?

Anna Damasiewicz Sztuki plastyczne to w całości fascynujący i pociągający świat. Ze sztuką mam do czynienia znacznie dłużej niż z projektowaniem okładek. Szczególnie ważna i bliska jest dla mnie sztuka plakatu i grafika, zarówno warsztatowa, jak i wydawnicza. Podziwiam dzieła polskiej szkoły plakatu z jej najlepszego okresu, a także osiągnięcia współczesnych twórców. Jeśli chodzi o film, to przemawia do mnie w sposób szczególny jego strona wizualna, plastyczna, język obrazu, sposób fotografowania. Nie wyobrażam sobie też życia bez muzyki.

ZwB Jak zaczęła się Pani przygoda z projektowaniem okładek?

Anna Damasiewicz Od kiedy pamiętam, lubiłam czytać, lubiłam trzymać książki w ręku, zawsze zwracałam uwagę na ich stronę edytorską i oprawę graficzną. Doświadczenie zawodowe w zakresie grafiki komputerowej zdobywałam latami, pracując na etacie w drukarniach i wydawnictwie. Okładki książkowe pojawiły się w moim curriculum vitae już wtedy, ale sporadycznie, niejako na marginesie podstawowo wykonywanych zadań. Dawały mi one jednak najwięcej zadowolenia i kiedy rozpoczęłam karierę freelancera, właśnie okładki książek stały się praktycznie wyłączną dziedziną mojej pracy.

ZwB Wiem, że nie zgodzi się Pani oceniać kolegów projektantów… ale chciałbym się dowiedzieć, jakie nazwiska grafików-okładkowców ze świata ceni Pani najbardziej.

Anna Damasiewicz Jest wielu utalentowanych grafików, zajmujących się sztuką książki. Trudno mi wskazać konkretne nazwiska, ale jeśli już muszę jakieś wymienić, są to: Mark Abrams, Kelly Blair, David Drummond. Oczywiście znakomitych projektantów okładek jest dużo więcej, nie ma tu jednak miejsca, aby wszystkich wyliczać. Ta dziedzina grafiki użytkowej jest na świecie o wiele bardziej doceniana niż u nas, inne są trendy w projektowaniu. Na szczęście i w Polsce są artyści z prawdziwego zdarzenia i wydawnictwa, które ich świetne okładki chcą publikować.

ZwB Wyjaśni Pani laikom, jak wygląda praca nad przygotowaniem okładki?

Anna Damasiewicz Zaczyna się oczywiście od przeczytania książki. Dobrze jest „ponosić” w sobie jej treść przez jakiś czas przed przystąpieniem do pracy. Po kilku dniach uwypuklają się jej najciekawsze, najbardziej charakterystyczne i przemawiające do wyobraźni momenty. Pozostaje dokonanie wyboru podstawowego motywu, nastroju, kolorystyki, liternictwa itp. Oczywiście ten wybór nie jest aktem jednorazowym. Dokonuje się w szeregu prób i przymiarek – już na ekranie monitora. Te próby, zmiany, udoskonalenia trwają tak długo, aż uznam efekt za zadowalający. To pierwszy etap. Następny – to uzgodnienia z wydawcą, czasami również z autorem. Na tym etapie niejednokrotnie następują poważne zmiany. Można więc powiedzieć, że produkt końcowy bywa często rezultatem kompromisów.

ZwB W ciągu krótkiego czasu ukazało się kilka ciekawych książek z zaprojektowanymi przez Panią okładkami – Grizzly, Efemeryda, Ponury Piaskun, Wielki smród… Czym różniła się praca nad nimi?

Anna Damasiewicz Oprócz tych książek, od stycznia ukazały się również: We własnym gronie (Bellona), Genezis (Zysk i S-ka) i Czyściciel (KDC), Excalibur (I.W. Erica) i Pod gwiazdami Smoka (Oficynka), Gra diabła. Czym różniła się praca nad nimi? Trudne pytanie. Różniła się tym, czym te książki różnią się między sobą. Różniła się więc źródłem inspiracji, pojawiającymi się obrazami, przemyśleniami, wreszcie technicznie – możliwościami zastosowania różnych środków wyrazu.

ZwB Imponujące! Tyle książek, tyle okładek w kilka tygodni, a każda tak inna! Na mnie największe wrażenie zrobiły dwie: ta do powieści Adama Zalewskiego Grizzly i do Ponurego Piaskuna Richarda Kadreya. Lubi Pani „straszyć” swymi pracami? Bo wychodzi to Pani znakomicie! Choć w obu wspomnianych okładkach grozę osiąga Pani różnymi środkami...

Anna Damasiewicz Przygotowując projekt, staram się oddać klimat książki, a przynajmniej zbliżyć się do niego. To, że z okładki wieje grozą, jest w pewnym sensie efektem ubocznym, ale można to też traktować jako wartość dodaną. Straszenie potencjalnego nabywcy książki czy też czytelnika nie jest dla mnie wszakże celem samym w sobie.

ZwB Efemeryda Cichowlasa i Kyrcza to z kolei zderzenie realizmu (autorzy byli zachwyceni, że na okładce jest dokładnie taki samolot, jaki być powinien!) i takiej nieco komiksowej, krwawej groteski rodem z chorego umysłu. Czyli dokładnie to, co czytelnik znajduje w tekście. Zdaje się, że praca nad tą serią bardzo Pani leży, bo i kolejna okładka, do Morderców Łukasza Śmigla (tak, tak, widzieliśmy już ją, choć ten zbiór opowiadań jest dopiero w przygotowaniu), robi ogromne wrażenie. Dobrze się Pani bawiła, umieszczając te niesamowite stwory na okładce horroru naszego ulubionego strasznego duetu?

Anna Damasiewicz Mogłabym odpowiedzieć podobnie jak na poprzednie pytanie. Przyznam jednak, że multiplikowanie elementów grozy (krew, księżyc) może być dla projektanta do pewnego stopnia zabawne. A co do samolociku – po prostu staram się umieszczać na okładkach te detale, które znajduję w treści książek. Nie są to nigdy elementy przypadkowe i sporo czasu poświęcam na wyszukiwanie odpowiednich materiałów.

ZwB No i jeszcze te dwa fantastyczne cykle kryminalne, oba tworzone przez kobiety: Mari Jungstedt i Maureen Jennings. Okładki do nich różnią się tak jak zamglona wyspa na Bałtyku i przytulny salon w dziewiętnastowiecznym Toronto. Przypadli Pani do gustu ci dwaj detektywi – Knutas i Murdoch?

Anna Damasiewicz Różnią się i muszą się różnić, bo to różne książki, różne cykle różnych autorek, odmienne w stylu i klimacie. Czy detektywi Knutas i Murdoch przypadli mi do gustu? Przypadły mi do gustu książki obu autorek, a zwłaszcza Maureen Jennings, która w sposób niebywale sugestywny opisuje Toronto schyłku XIX wieku. Zarówno Ostatnią noc jej życia, jak i Pod gwiazdami smoka przeczytałam z wielką przyjemnością, i muszę przyznać, że nie mogę się już doczekać kolejnych tomów serii.

ZwB Na które ze starszych prac chciałaby Pani zwrócić naszą uwagę?

Anna Damasiewicz Generalnie wolę te ze swoich projektów, które bazują na grafice, nie na fotografii. Oczywiście jest to zasada, która ma wyjątki. Stosunek do własnych wytworów nigdy nie jest przecież jednoznaczny, a ich ogląd i ocena zmienia się też w czasie. Jeśli już miałabym jakieś wymienić z tych, które ukazały się drukiem, będą to np.: Pan Klarnet i Głosy (Zysk i S-ka), Mogliby w końcu kogoś zabić i Konklawe (Oficynka), Boska trucizna (Wyd. Otwarte) czy seria kryminalna autorstwa Mari Jungstedt (Bellona).

ZwB A co w tej chwili ma Pani na tapecie?... To znaczy na monitorze...

Anna Damasiewicz Obecnie pracuję nad trzema powieściami z serii Klub Srebrnego Klucza, pozostałymi czterema tomami serii Mari Jungstedt, kolejną książką z serii ABC dla Oficynki, książką publicystyczną, podróżniczą i powieścią historyczną.

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz