Kompletny arcymonokl...

16.06.2008

Kompletny arcymonokl...

ZwB Pani Aleksandro, czyta Pani, czy ogląda kryminały?

Aleksandra Stronka I jedno, i drugie. Zdecydowanie wolę jednak czytać. W literaturze kryminalnej pociąga mnie nie tylko dobrze skonstruowana intryga. Ciekawe tło obyczajowo-społeczne, psychologiczne rysunki postaci, sprawna narracja nadają kryminałom specyficzny klimat i sprawiają, że czytam je z prawdziwą przyjemnością. W domowej biblioteczce mam ponad trzydzieści powieści Agathy Christie (w tym również w przekładzie na język rosyjski), wracam do nich od czasu do czasu, znajdując ciągle coś nowego. Lubię, gdy akcja kryminałów rozwija się niespiesznie, a splatające się wątki doprowadzają do nieoczekiwanej kulminacji. Lubię śledzić tok myślenia detektywów, z tego powodu często wracam do tych samych książek po raz kolejny. Ostatnio namiętnie oglądam ekranizacje powieści Agathy Christie; pedantyczny i uporządkowany Herkules Poirot w interpretacji Davida Sucheta jest, według mnie, znakomity. Czytam również współczesne kryminały: powieści Henninga Mankella, Aleksandry Marininej, Borysa Akunina. Bardzo podoba mi się nieco bardziej swobodny typ kryminału, który uprawia Joanna Chmielewska, a w Rosji Daria Doncowa, Tatiana Polakowa i Tatiana Ustinowa.

ZwB Z takimi zainteresowaniami na pewno będzie Pani często odwiedzać nasz serwis;-))) Wymieniła Pani wiele znakomitych nazwisk, ale te dwie ostatnie postacie są chyba w Polsce mało znane. Opowie nam Pani o nich więcej?

A.S. W Polsce ukazały się cztery powieści Tatiany Polakowej – są to powieści z gatunku „twardych” kryminałów. Ja natomiast preferuję drugi nurt w jej twórczości – powieści kryminalne o charakterze awanturniczym, z niemożliwą wręcz do rozplątania intrygą kryminalno-sensacyjną, przyprawione sporą dawką humoru – zarówno językowego, jak i sytuacyjnego. Te cechy nadają książkom Polakowej lekkość i wdzięk, ceniony przez czytelników. Tatiana Ustinowa z kolei jest dostępna na razie tylko w oryginale, chociaż jej powieści były ekranizowane i mają w Rosji duże wzięcie. Ciekawe postaci, zaskakujące wątki i rozwiązania, barwne dialogi – gwarantują dobrą rozrywkę.    

ZwB A jak się czyta Christie po rosyjsku?

A.S.  Tak jak po polsku – z zapartym tchem, nie licząc czasu!

ZwB Muszę sięgnąć... Poirot wypowiadający się po rosyjsku – to może być ciekawe. Jak Pani ocenia rosyjską literaturę kryminalną? Są książki, które chciałaby Pani nam polecić?

A.S. Rynek wydawniczy literatury kryminalnej w Rosji jest bardzo bogaty i różnorodny. Obok kryminałów w czystej postaci są powieści będące mieszaniną gatunków: literatury kryminalnej, przygodowej, fantastycznej, sensacyjnej oraz tzw. fikcji politycznej. Myślę, że warto sprawdzić, dlaczego bestsellerem w Rosji okazała się książka Julii Łatyniny Polowanie na żubra. Łatynina – znana niezależna publicystka – opisuje przestępcze mechanizmy gospodarki rosyjskiej, przy czym nawiązuje do wydarzeń, które faktycznie miały miejsce, a jej bohaterowie mają swoje odpowiedniki w rzeczywistości.

ZwB Pani przygoda z tłumaczeniem kryminałów zaczęła się od Zabójcy mimo woli Aleksandry Marininej. Marinina pisze inaczej niż Łatynina, choć nie można jej odmówić poczucia realizmu. Co Pani sądzi o twórczości tej autorki?

A.S. Pierwszą książką Aleksandry Marininej, którą przeczytałam, były Męskie gry. Potem sięgnęłam po kolejne. Zafascynowało mnie w nich przede wszystkim wieloaspektowe spojrzenie na bohaterów. Nikt nie jest, jak mówi Nastia Kamieńska, idealnie dobry czy zły. W każdym drzemie iskierka dobra i zła, piękna i brzydoty. Uproszczenia w ocenie człowieka nie są słuszne. Duże wrażenie wywarły na mnie umiejętnie wplecione w narrację szczegóły obyczajowe, tworzące sugestywny obraz współczesnej Rosji. Marinina posługuje się sprawnym warsztatem pisarskim, czego dowodem jest wartka i naturalna narracja. Wszystko to powoduje, że jej książki przykuwają uwagę i choć sama mówi, że pisane przez nią powieści nie mają do spełnienia żadnej moralnej misji, na pewno zmuszają do refleksji i stanowią swoistą kronikę społeczną.

ZwB To bardzo ciekawe, co Pani mówi na temat książek Marininej. Faktycznie spotykamy u niej wiele fascynujących postaci, które dają nam pewien przekrój przez społeczeństwo rosyjskie. Co Pani sądzi o bohaterach Zabójcy?

A.S.  Przede wszystkim uderza fakt, że zaciera się granica między przestępcą a ofiarą. Wobec nieskuteczności wymiaru sprawiedliwości ofiara zmuszona jest szukać zemsty na własną rękę, stając się przestępcą. Przestępcy stają się ofiarami, przy czym nie każdy przestępca jest do końca postacią negatywną. Przedstawiony świat marginesu społecznego nie jest jednoznaczny. To, że ktoś schodzi z uczciwej drogi i staje się kryminalistą, zależy w dużym stopniu od zewnętrznych okoliczności: warunków dorastania i perspektyw życiowych. W Zabójcy wyczytać można sporo gorzkiej prawdy, np. doktorowi nauk technicznych o wiele bardziej opłaca się proceder kryminalny niż praca w zawodzie, naukowcom praca dla obcych krajów, emeryci odbierają coraz niższe emerytury, praca w milicji jest słabo opłacana, alkoholik i degenerat staje się autorytetem dla młodych chłopców.   

ZwB Może ta granica w ogóle nie jest zbyt ostra... Jak Nastia radzi sobie w tym świecie? Polubiła ją Pani?

A.S. Nastia pracuje jako analityk milicyjny i w swoim fachu jest profesjonalistką. Do pracy podchodzi emocjonalnie, podporządkowując jej nawet swoje życie osobiste. O tym, że nie myśli schematycznie w kategoriach „przestępstwo – wina – kara” świetnie dowodzi Zabójca. Wnikając w motywację przestępców, Nastia potrafi współczuć tym, którzy zostali uwikłani w sytuację bez wyjścia. To odbija się często na jej psychice i pracy nie ułatwia, komplikując czasem relacje z przełożonymi.  Major Kamieńska nikogo z góry nie potępia, stara się dojść do prawdy małymi kroczkami. Siedząc za biurkiem i wypijając morze kawy, potrafi odkryć wiele splątanych wątków, przewidzieć kolejne ruchy przestępców. W razie potrzeby nie waha się jednak ryzykować życiem, jej przysłowiowe lenistwo znika jak ręką odjął. Będąc typem samotnika, często działa na własną rękę. W życiu prywatnym nie ma „przyjaciółek od serca”, ma za to mężczyznę, na którego zawsze może liczyć, który jej nie zawiedzie i akceptuje nawet to, że gotowanie i prowadzenie domu spada właściwie na niego. Wszystkie „dziwactwa” Nasti ocieplają jej wizerunek. Spodobało mi się w niej to, że nie jest przewidywalna. Lubię ją za to, że nie jest ideałem i sama o tym wie.

ZwB Jakie trudne (a może humorystyczne) momenty wspomina Pani z pracy nad  przekładem Zabójcy?

A.S. Starałam się, aby tłumaczenie nie zostało pozbawione żywego i swobodnego sposobu narracji. Dużą wagę przykładałam do dialogów oraz maniery językowej bohaterów. Rosyjski język potoczny jest niezwykle emocjonalny i dynamiczny. Środowisko przestępcze w powieści posługuje się swoją gwarą, dodatkowo jedna z postaci to sympatyczny kryminalista o zacięciu lingwistycznym, eksperymentujący z tworzeniem nowych słów i użyciem znanych słów w nowych kontekstach. W czasie tłumaczenia otworzyłam się więc na „młodą polszczyznę”: słuchałam młodzieżowych dialogów, rozmów na ulicy, studiowałam słowniki potocznej polszczyzny i gwary złodziejskiej, notowałam dopiero co usłyszane w rozmowie interesujące słówka. W końcu, gdy już wydało mi się, że zebrany materiał językowy jest wystarczający, zabrałam się za tłumaczenie bądź poprawę dialogów.  Dzisiaj z rozbawieniem wspominam sytuację, gdy mój piętnastoletni syn, czytając na ekranie komputera przetłumaczony fragment dialogu zawołał: „Mamo, co ty tu napisałaś? Przecież teraz nikt już nie mówi „czaisz bazę”! To było dobre dwa lata temu!”. Wtedy dotkliwie przekonałam się, jak ciężkie bywa życie tłumacza. Zawrotny wir naszej rzeczywistości nie omija języka. Modne słowa i powiedzenia zmieniają się niczym w kalejdoskopie. Jak by powiedział Bokr z Zabójcy: to przecież kompletny arcymonokl! Słyszałam od kilku osób, które przeczytały Zabójcę, że książka czyta się dobrze, „lekko”. Cieszę się więc, bo to oznacza że… niczego nie zepsułam.

ZwB Uważam, że czyta się znakomicie i szczerze gratuluję! A sam Bokr to zabawna, choć w efekcie tragiczna postać. No właśnie, to bardzo częste u Marininej, że komizm, sympatyczność miesza się z tragizmem i smutkiem, prawda?

A.S. W Zabójcy jest wiele scen zarówno komicznych, jak i smutnych. Myślę, że to właśnie one dodają uroku powieści. Pełnią też swoje określone funkcje: łamią m.in. stereotypowy wizerunek przestępcy – pozbawionego ludzkich uczuć, bezwzględnego i twardego. Igor Jerochin, mający na sumieniu zabójstwo milicjanta, traci głowę, dowiadując się, że ta sama kobieta pojawiła się z pogróżkami w tym samym czasie u niego i jego kumpli. Suren Udunian jest przerażony spotkaniem z człowiekiem, którego zabił, i święcie wierzy w to, że nieboszczyk wstał z grobu. Żywe i dowcipne dialogi, zabawne wynalazki językowe Bokra sprawiają, że książka nie przygniata monumentalnością podjętego tematu, daje chwile wytchnienia i ciepła. Smutne jest zakończenie powieści i smutne jej przesłanie: nie zawsze sprawiedliwość może zatriumfować, a dobro ogółu nie może rekompensować straty wartościowych osób. Zupełnie inaczej niż u Agathy Christie, gdzie zło musi być zawsze ukarane. Wiem jednak, że ta „życiowość”, brak uproszczeń w  książkach Marininej przyciąga wielu czytelników.         

ZwB Pani Aleksandro, jakie są Pani marzenia przekładowe?

A.S. Mój oficjalny dorobek translatorski jest (jak na razie ;)) skromny. Jako tłumacz nie mam więc ogromnego doświadczenia. Co prawda od kilku lat tłumaczę teksty rosyjskie, które mnie zaciekawiły, „do szuflady”, ale dopiero niedawno pomyślałam, że mogłabym to robić na poważnie. Los czasem potrafi płatać figle, bo pomysł ten przyszedł mi do głowy po przeczytaniu powieści Marininej Męskie gry. W tej książce bohaterka w wolnych chwilach tłumaczy francuskie powieści. Zbieg okoliczności sprawił, że pierwszą poważną propozycję tłumaczenia, którą otrzymałam od wydawnictwa, był przekład powieści Aleksandry Marininej. Może to przeznaczenie? A jeśli mówić serio, dzięki temu przekładowi dużo się nauczyłam. Czasem myślę, że mam w życiu szczęście do ludzi. W ważnych dla mnie chwilach spotykam osoby, które wspierając mnie, potrafią przekazać wiele swoich umiejętności i doświadczeń. Zawsze będę ciepło wspominać współpracę z redakcją wydawnictwa W.A.B. Celne uwagi i wskazówki pani Ewy Rojewskiej-Olejarczuk otworzyły mi oczy na wiele aspektów tłumaczenia, a równowaga i profesjonalizm pana Dariusza Sośnickiego pomogły przełamać chwile kryzysu.

Marzenia przekładowe? Myślę, że marzeniem każdego tłumacza jest przekład książki, która jest mu bliska, którą akceptuje i podziwia. Wtedy praca staje się czystą przyjemnością, łatwiej jest utożsamić się z autorem, a przekład na pewno okaże się bardziej wiarygodny. Nie miałabym nic przeciwko przetłumaczeniu nowej książki Aleksandry Marininej. Kiedyś chciałabym zająć się jedną z powieści (mam już nawet upatrzoną) u nas raczej niedocenianego Jurija Polakowa – znakomitego ilustratora przemian po upadku ZSRR, mistrza słowa. Albo Olega Pawłowa – jestem pod wrażeniem jego poetyckiej powieści, poświęconej dzieciństwu. W mojej szufladzie leżą fragmenty tłumaczeń, więc kto wie? Czasem marzenia się spełniają...

ZwB Widzę, że Pani zamiłowania krążą wokół literatury. Zapytam więc o Pani hobby, choć podejrzewam, że znam odpowiedź...

A.S. :-) Oczywiście, że tak. Książki. Czytanie. Odkrywanie nowych autorów i powieści. Delektowanie się każdym słowem dobrze napisanej książki. Wizyty w księgarniach i bibliotekach. Bywa, że czytam kilka książek jednocześnie, nie mogąc się zdecydować, którą najpierw wybrać. Nie lubię czytać byle gdzie i byle jak. Chociaż w nawale obowiązków czasem trudno jest znaleźć czas, staram się nie czytać w przerwach między zajęciami po kilka stron. Takie czytanie zabija przyjemność i sens czytania. Lubię świadomość, że w domu czeka na mnie dobra książka. To pomaga przetrwać trudny i długi dzień. Mogę zrezygnować z czytania dla dwóch rzeczy: wędrówki po górach lub wysłuchania muzyki Mozarta „na żywo”. Wtedy nie żałuję odłożonych na bok książek. Aha, są jeszcze ballady Bułata Okudżawy...

ZwB Tak pewnie wyglądałby Pani kryminał marzeń? Działby się w czasach Mozarta ;-)))

A.S. Gdyby zawierał wiele prawdopodobnych szczegółów obyczajowych, odsłaniających psychikę i mentalność ludzką tamtych czasów, to czemu nie?

ZwB Życzę więc spełnienia marzeń, a zwłaszcza kolejnej Marininej. Dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła J. Świetlikowska

 

Aleksandra Stronka skończyła filologię rosyjską na UAM w Poznaniu, a potem bibliotekoznawstwo i informację naukową.  Tłumaczeniem  zajmuje się najczęściej wieczorami i to dla niej są najmilsze chwile dnia. Mieszka w niewielkim mieście na Ziemi Lubuskiej, ale wypoczywać lubi w górach. Na co dzień pracuje w szkole i – jak mówi – pewnie mogłaby napisać na ten temat niezły kryminał.

Wywiad z Aleksandrą Marininą

Recenzje Aleksandry Stronki na ZwB

Wywiady na ZwB przeprowadzone przez Aleksandrę Stronkę