ZwB Pamięta Pan swój pierwszy napisany utwór?
Paweł Jaszczuk Przychodzi mi na myśl krótki dramat o zbuntowanym szatanie, napisany na lekcji łaciny, która odbywała się w szkolnym schronie. Lekcja musiała być okropnie nudna, skoro znalazłem czas na inne myśli. Refren chóru palaczy w kotłowni brzmiał: „Wczoraj strzelali do tłumu, dzisiaj podają ręce”. Muszę też wspomnieć, że razem z kolega wydawaliśmy przez blisko dwa lata tygodnik klasowy. Byliśmy redaktorami: X i Y. Mieliśmy grono przyjaciół i korespondentów. Zawładnęła nami fantazja.
ZwB A kiedy zrozumiał Pan, że chce pisać na poważnie?
Paweł Jaszczuk Oswajałem się z tą myślą, lecz jak każdy młody człowiek miałem jakieś ciągoty: psycho-filozo-semantyczne. Pewnego dnia zrozumiałem, że moje pisanie jest jak odcisk palca, jak głos, jak chód - należy tylko do mnie. Kiedy w „Warmii i Mazurach” ukazał się mój szkic literacki Próba uchwycenia przedmiotu, postanowiłem pisać dalej. Teraz trzymam swoje palce na klawiaturze komputera i… Niby jest łatwiej, ale… Pisać na poważnie, wcale nie oznacza lekko.
ZwB Która z Pana książek jest dla Pana najważniejsza i dlaczego?
Paweł Jaszczuk Lubię, kiedy wymyślone przeze mnie postaci buntują się przeciwko mnie. Kocham ich za nieobliczalność, mogę im się przyglądać godzinami. Wiele buntu i nieobliczalności skrywa się w debiutanckim zbiorze opowiadań Ararat. Jest w tym zbiorze „Opowiadanie szpitalne”, które zdobyło główną nagrodę na ogólnopolskim konkursie. Dostałem za nie w kopercie kilka banknotów, za które kupiłem sobie dżinsy. Przekornie powiem, że drabina zbudowana z moich utworów istnieje tylko dlatego, że wspinam się na coraz wyższe szczeble. Ta pasjonująca wspinaczka wciąż trwa. W jakiejś mierze szacunku do słowa nauczyła mnie moja powieść Testament, której akcja toczy się w 1914 roku w Allenstein. Obliczyłem, zbierając z podłogi przekreślone kartki, że do siedmiu razy sztuka. Szacunek do słowa pogłębiły też napisane przeze mnie dramaty i słuchowisko. Teraz pochłonął mnie cykl powieści z głównym bohaterem Jakubem Sternem: Foresta Umbra, Plan Sary i Marionetki. Może to mrugnięcie do czytelnika, lecz najważniejsze powieści są jeszcze przede mną.
ZwB Co Pana interesuje we Lwowie? To dla Pana ważne miasto?
Paweł Jaszczuk Gród nad Pełtwią powstał na przecięciu szlaków handlowych. W takim miejscu ważną rolę odgrywa ludzka inicjatywa. Polacy, Ukraińcy, Żydzi, Ormianie, Austriacy i jeszcze wiele innych narodowości pokochało to miasto. Stąd promieniowała kultura i nauka na całą Rzeczpospolitą. Tu narodził się specyficzny język – „bałak”, charakterystyczny nie tylko dla batiarów, lecz dla całej lwowskiej społeczności. We Lwowi żyli serdeczni ludzi. Nie ośmielę się wymienić sławnych nazwisk, wyrytych na nagrobkach cmentarza Łyczakowskiego. Dziś takiego miasta w Polsce nie ma. Mój Lwów pisarski związany jest z czasem przeszłym. Lubię spacerować jego ulicami i zaglądać do klatek schodowych w poszukiwaniu śladów przeszłości.
ZwB Bohaterem Planu Sary jest dziennikarz zajmujący się kroniką kryminalną, a sama książka zawiera wiele informacji o opisywanych przez Pana czasach. Skąd czerpał Pan wiedzę potrzebną do napisania tej powieści?
Paweł Jaszczuk Moja powieść to literacki patchwork. Czytam stare roczniki gazet i dziesiątki książek. Oglądam stare zdjęcia. Niekiedy inspiracją do napisania sceny jest informacja o wystawie róż w hitlerowskim Berlinie, rajd polskich samolotów dookoła Rumunii lub też stary komunikat meteorologiczny. Przypominam sobie także opowiadania moich rodziców. To fascynujące, że tymi wspomnieniami można sięgać w daleką przeszłość.
ZwB Jest Pan zdobywcą Nagrody Wielkiego Kalibru. Na czym według Pana polega dobry kryminał? Jakie cechy powinien mieć?
Paweł Jaszczuk Jest wiele przepisów na dobry kryminał. Niektórzy twierdzą, że wystarczy zmieszać łyżeczkę strachu z pisarstwem najwyższej klasy. Jeśli taki suflet udał się mistrzyni kryminału, Patrycji Highsmith, może uda się innym.
ZwB Co by Pan radził początkującym autorom kryminałów, którzy marzą o napisaniu dobrej powieści kryminalnej i takiej nagrodzie?
Paweł Jaszczuk Nie umiem dawać takich rad. Czasem miejscem do napisania fantastycznej powieści jest sterylne pomieszczenie i ścisły harmonogram nazywany „drabinką”. Czasem powieść porywa autora, jak śnieżna kula na stoku i niesie aż do… Wtedy warto pisać.
ZwB Jaki aspekt bycia autorem kryminałów Pana najbardziej pociąga?
Paweł Jaszczuk Możliwość tworzenia. Powoływania do życia ostatnich szubrawców, a także ludzi bez skazy, którzy całkowicie ode mnie zależą. Mówiąc bardziej serio, mam sposobność poznania ludzi zarażonych podobną pasją, a także okazję do spotkań z czytelnikami, którzy napisane przeze mnie scenariusze odczytują po swojemu.
ZwB Czy sam Pan czytuje powieści kryminalne i thrillery? Jeśli tak, to kto jest dla Pana niedoścignionym wzorem?
Paweł Jaszczuk Znam takiego autora, nazywa się Hrabalo-Dostojewski. Na poważnie, czytam z przerażeniem w oczach: Henninga Mankella, Jo Nesbo i Arnaldura Indridasona, a także wielu polskich autorów, z którymi od czasu do czasu spotykam się. Wtedy zastanawiam się, jakim cudem w ich głowach kryje się tyle okropności.
ZwB Zdradzi nam Pan na koniec swoje najbliższe plany pisarskie?
Paweł Jaszczuk Napisałem powieść Marionetki, która według zapowiedzi ma ukazać się jesienią. Będzie to trzecia część przygód Jakuba Sterna we Lwowie. Szykuję szkice na czwartą powieść, lecz ja i Stern potrzebujemy dla higieny psychicznej dystansu. Dlatego kończę powieść współczesną, w której pozwalam sobie stosować różne style pisarskie. Bohaterowie są bardzo wymagający. Budzą mnie codziennie przed piątą. Na razie im ulegam. Jej tytuł to – Ochronka Anioła Stróża. To bardzo ważna dla mnie, rozliczeniowa powieść. Miała trafić do czytelników w zeszłym roku; liczę, że ukaże się niebawem, a jej fragmenty zamieszczone w internecie zachęcą do lektury.
ZwB Nas już zachęciły... Ale przyznam, że z największą niecierpliwością czekamy na Marionetki! Dziękuję za rozmowę.
Wywiad przeprowadziła Bibliotekarka
Paweł Jaszczuk (ur. 1954 r.) - prozaik, krytyk literacki i dramaturg. Jego opowiadania ukazywały się w „Wiadomościach Kulturalnych", „Kamenie" i „Odgłosach", a recenzje literackie w „Dzienniku Pojezierza”. Jest autorem słuchowiska „Prywatka” i kilku sztuk scenicznych, m.in. „Aktorskiego pasjansa” i „Mojej siostry Stelli”. Wydał zbiór opowiadań i kilka powieści. W 2005 roku za kryminał „Foresta Umbra” otrzymał prestiżową Nagrodę Wielkiego Kalibru.