Jestem człowiekiem Północy - wywiad z Jackiem Godkiem

15.11.2010

ZwB Wszystkie islandzkie kryminały ukazujące się w naszym kraju są w Pańskim tłumaczeniu. Jak to się stało, że został Pan takim „monopolistą”? 

Jacek Godek Mógł się do tego przyczynić fakt, że znając język, jako jeden z pierwszych starałem się przybliżyć literaturę islandzką czytelnikom w Polsce. Zaczynałem na początku lat 70., kiedy to w wieku 15 lat przetłumaczyłem wiersze XIX-wiecznego poety Jonasa Hallgrimssona na polski dla Polskiego Radia. Potem w latach 80. i 90. przerzuciłem się na islandzkie sztuki teatralne, co z racji uprawianego przeze mnie wówczas zawodu (byłem aktorem w gdańskim Teatrze Wybrzeże) wydawało się dość naturalne. Kilka z nich zostało wystawionych na scenie, kilka opublikował „Dialog”. A pod koniec lat 90., po kolejnym powrocie z Islandii, postanowiłem bardziej serio zająć się literaturą. Na początku szło z pewnymi oporami (głównie dlatego, że jeszcze wtedy nikt serio islandzką literaturą się u nas nie interesował), ale w ostatnich latach zrobiło się całkiem przyzwoicie. Nie czuję się monopolistą, choć mam świadomość, że poniekąd zapuściłem w tej literaturze korzenie na dłużej. Islandzkie powieści kryminalne to serie opowiadające o tych samych bohaterach. Jeśli się przetłumaczyło jedną powieść z cyklu, to naturalne jest, że ta sama osoba tłumaczy kolejne.

ZwB Jaka była Pana droga do zostania specem od Islandii? Czy to był przypadek, czy od zawsze wiedział Pan, że ten daleki północny kraj jest Pana przeznaczeniem?

Jacek Godek W Islandii chodziłem do szkoły podstawowej i tam też skończyłem gimnazjum. Po powrocie do kraju jedyny kontakt, jaki miewałem z Islandią, odbywał się poprzez literaturę. Ponieważ jestem człowiekiem dość sentymentalnym, uznałem, że powinienem w jakiś sposób spłacić dług wobec Islandii, która mnie wykształciła, a najlepszym sposobem będzie przybliżanie polskim czytelnikom literatury czy kultury islandzkiej, zwłaszcza że Islandczycy są z niej tak bardzo dumni i bardzo im na tym zależy. Islandzki to język, którym włada na co dzień około 300 tysięcy osób na świecie, jeden z najstarszych języków w Europie, z prastarą tradycją literacką, więc dążą do tego, aby ich artyści byli znani.

ZwB Tłumaczy Pan te książki, bo są po islandzku, czy może również dlatego, że lubi Pan kryminały?

Jacek Godek Tłumaczę je, ponieważ są literaturą islandzką. Ale chciałbym też przypomnieć, że literatura islandzka od pierwszych sag (spisanych w języku ojczystym w XII wieku) żywiła się kryminałkami. Przecież w sagach mamy bezlik zabójstw, grabieży, najazdów. A tak w ogóle kryminały staram się czytać, bo lubię, ale ponieważ ostatnio spod piór islandzkich autorów wychodzi ich mnóstwo, czytam głównie Islandczyków.

ZwB Jakich autorów kryminalnych poza islandzkimi lubi Pan najbardziej?

Jacek Godek Jestem człowiekiem Północy, więc Skandynawów. Kiedyś w latach 70. i 80. moim ulubionym autorem powieści kryminalnych był Alistair MacLean (kto go dzisiaj pamięta?), a z polskich… Joe Alex.

ZwB Islandczycy to nieliczny naród. Skąd zatem aż tylu dobrych, znanych na świecie islandzkich autorów prozy kryminalnej? (Właściwie to pytanie pasowałoby do wywiadu na każdy temat: muzyka, film itp. Jak oni to robią?!)

Jacek Godek Mądra i odpowiedzialna polityka państwa. Halldór Laxness, islandzki laureat literackiego Nobla, powiedział kiedyś, że w Islandii każdy pisze książki, i dodał żartem, że nie ma ich kto czytać. Ale to nieprawda. W Islandii wydaje się najwięcej książek na głowę mieszkańca, rząd promuje twórczość islandzkich pisarzy za granicą, sami Islandczycy dumni są ze swoich twórców. Książka wciąż jest najbardziej popularnym prezentem pod choinkę. I tu przytoczę anegdotę – kiedy koło świąt w 1994/1995 roku po raz pierwszy zaczęto sprzedawać w Islandii książki w hipermarketach, księgarze zaprotestowali, sprzedając mięso w księgarniach. W każdym razie cechuje państwo islandzkie dbałość o dziedzictwo narodowe. Ale to nie tylko państwo troszczy się o nie. Również całe społeczeństwo. Do tego stopnia, że nawet finansiści, którzy doprowadzili do niebywałego na skalę światową kryzysu finansowego w Islandii w 2008 roku, wspierali chętnie twórczość (muzyczną, filmową, literacką). Może po prostu długie zimowe noce sprzyjają pisaniu powieści kryminalnych? Swoją drogą to paradoks, że w kraju o tak niskiej przestępczości jak Islandia powstaje tyle kryminałów.

ZwB Czy może Pan scharakteryzować krótko specyfikę życia literackiego na Islandii?

Jacek Godek W Islandii mają kilka dużych wydawnictw. Być pisarzem w Islandii, to być KIMŚ, kogo się słucha. Wielu z obecnie uznanych pisarzy (np. Sjón) swoje pierwsze kroki stawiało w poezji, niejednokrotnie finansując swoje tomiki z własnych kieszeni. I chodząc po domach i sprzedając je. Istnieje więc spora tradycja obiegu „nieoficjalnego”. Potem oczywiście zainteresowanie ich twórczością rośnie i są wydawani przez duże wydawnictwa.

ZwB Czym Pana zdaniem islandzkie kryminały wyróżniają się na tle innych skandynawskich powieści o zbrodniach?

Jacek Godek Kryminały islandzkie są przede wszystkim opisem zachodzących zmian społecznych. Proszę zauważyć, że większość tych powieści odwołuje się do dalszej lub bliższej historii – zarówno powieści Yrsy, jak i Arnaldura zawsze dzieją się na dwóch płaszczyznach: historycznej i współczesnej. To obecne jest także u innych Skandynawów, ale nie aż tak.

ZwB Którego autora, którą powieść z tych już przetłumaczonych lubi Pan najbardziej?

Jacek Godek Każdy z nich jest inny. Myślę też, że nie w autorze rzecz i powieści, lecz w bohaterze. A tu najłatwiej mi zrozumieć komisarza Erlendura Sveinssona, który żyje trochę w przeszłości, trochę w takiej Islandii, jaką ja zapamiętałem z przełomu lat 60. i 70.

ZwB Czy kontaktuje się Pan z autorami podczas pracy nad tłumaczeniem ich książek?

Jacek Godek Rzadko. Zostawiam to na lepszą okazję.

ZwB Ostatnio ukazała się u nas powieść Lód w żyłach Yrsy Sigurðardóttir. Jak ją Pan ocenia?

Jacek Godek Zafascynowała mnie przede wszystkim Grenlandia. Znana zresztą ze Smilli Hoega. I tło gospodarcze. Pamiętajmy, że powieść powstawała tuż przed wielkim krachem finansowym nazywanym niekiedy bankructwem Islandii. Ponadto jest w tej powieści jakaś tajemnicza atmosfera związana z Nieznanym.

ZwB Całkiem niedawno trafił też do księgarń Statek Stefana Mani. O tym autorze jeszcze w Polsce nie słyszeliśmy. Zachęci nas Pan do lektury i spotkania się z nim podczas Międzynarodowego Festiwalu Kryminału we Wrocławiu?

Jacek Godek To jedna z najbardziej ponurych (nie w sensie nudy, lecz nastroju) czy najsmutniejszych książek, jakie czytałem. Nie znaczy to, że jest pozbawiona humoru i źle się ją czyta. Wręcz przeciwnie. Tyle że po zakończeniu lektury długo się z niej nie można otrząsnąć. A nigdy zapomnieć. Następna powieść Maniego, w której wykorzystuje jedną z epizodycznych postaci ze Statku, jest zupełnie inna. Bardziej „łotrzykowska”, pisana z punktu widzenia przestępcy. A teraz właśnie czytam jego Głębię, która nastrojem nawiązuje trochę do Statku. Może, żeby zachęcić do lektury tego ostatniego, wspomnę tylko, iż został uznany za najlepszy thriller wydany we Francji.

ZwB Którą książkę chciałby Pan jeszcze przetłumaczyć? Czy są tam twórcy kryminałów, sensacji, horrorów, których w Polsce nie znamy, a powinniśmy?

Jacek Godek Powszechnie uważa się, że jeśli chodzi o islandzką literaturę kryminalną, rządzi pięciu autorów: Arnaldur Indridason, Yrsa Sigurdardóttir, Stefan Mani, Arni Thorarinsson i Aevar Orn Jósefsson. Czwórkę pierwszych już tłumaczyłem, pozostał Aevar. Ciekawy o tyle, że nieco mniej zajmujący się historią od pozostałych, za to podejmujący niezwykle trudne tematy współczesnych przemian. W powieść, którą wydał dwa lata temu (Kraj możliwości), wplótł bardzo umiejętnie wątek polski i tę książkę chciałbym przetłumaczyć. Jeśli znajdzie się wydawca. Jak i oczywiście wszystkie kryminały pozostałych autorów.

ZwB Nie zaskoczę Pana chyba ostatnim pytaniem: nad czym Pan obecnie pracuje?

Jacek Godek Nad piątą już częścią przygód Thory dla Muzy i kolejnym Arnaldurem dla W.A.B.

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz

 

Książki w tłumaczeniu Jacka Godka na ZwB

 

Polecamy też:

Zawsze wolałam efektownych bohaterów - wywiad z  tłumaczką Zofią Stanisławską

Lubię wyzwania i cieszy mnie, gdy sobie z nimi radzę - wywiad z tłumaczką Ewą Westwalewicz-Mogilską

O kotach, kryminałach i innych pasjach - wywiad z tłumaczką Małgorzatą Rutkowską-Grajek

Kompletny arcymonokl... - wywiad z tłumaczką Aleksandrą Stronką

O przygarbionym człowieczku... - wywiad z tłumaczką Anną Rojkowską

Chciałbyś usłyszeć historię pewnej zabójczyni? - wywiad z tłumaczką Agnieszką Mazuś

Chciałabym być jak pani Molfrey - wywiad z tłumaczką Ewą Jusewicz-Kalter

Ogromne, zimne miasto w... sielskiej scenerii - wywiad z tłumaczką Anną Sawicką-Chrapkowicz