Wejherowo jest dla mnie swoistym mikroświatem...

11.05.2008

Wejherowo jest dla mnie swoistym mikroświatem...

 

ZwB Panie Piotrze, gdybym się Pana zapytała, gdzie się Pan najlepiej czuje, zapewne odpowiedź brzmiałaby „w Wejherowie”. Co Pana fascynuje w tym miasteczku? 

WejherowoPiotr Schmandt Wejherowo jest dla mnie swoistym mikroświatem. Kiedyś pracowałem w tamtejszym Muzeum Piśmiennictwa i Muzyki Kaszubsko-Pomorskiej. Tam zetknąłem się z historią miasta, urokliwymi uliczkami, piękną kalwarią. Akcję mojej Pruskiej zagadki  umieściłem sto lat temu właśnie w tym mikroświecie. Poza tym dobrze czuję się, przyjeżdżając do Wejherowa. Ciepła atmosfera i wygoda w tym mieście odróżniają je od tempa wielkich miast. Wszędzie jest blisko – do parku, do kościoła, na spacer. Zapomniałem powiedzieć o pięknym parku, w stylu angielskim, po którym można chodzić godzinami, o każdej porze roku. Wokoło bukowe wzgórza, które odgrywają ważną rolę w mojej powieści. W takim miasteczku wszyscy się znają, co, wbrew pozorom, często pomaga, więzi międzyludzkie są przecież potrzebne, a tak o nie trudno w większych miastach. Lubię też tamtejszą architekturę. Neogotyk dawnych budynków publicznych jest niby ponury, ale ma swój melancholijny wdzięk. A secesyjne kamieniczki mogą zachwycić.

ZwB W takim miejscu to się dopiero pracuje. No właśnie, czym się Pan na co dzień zajmuje?

P.S. Od  trzech lat pracuję w gdańskim Wydawnictwie „Marpress”. Zajmuję się tam reklamą i sprzedażą książek. Wydawnictwo publikuje prace popularnonaukowe z historii powszechnej, historii Polski i Pomorza, kresowiana, wspomnienia i beletrystykę. Praca jest interesująca i przynosi rozliczne niespodzianki. Nie jest to wyłącznie praca za biurkiem.

ZwB Z tego, co widziałam na stronie wydawnictwa, Pruska zagadka to Pana niejedyna książka. O czym Pan jeszcze pisze?

P.S. Rok wcześniej wydałem książkę zatytułowaną Koncha i perła. Życie gdyńskiego drogisty. To opowieść o przedwojennych losach mojego dziadka, ale stanowią one pretekst do ukazania uroku i wielkości międzywojennej Gdyni, która była w tamtych czasach swoistym fenomenem. Książka jest niby-pamiętnikiem, bez dialogów, chronologicznym zapisem epizodów z życia młodego człowieka, który, osierocony, stawił czoło wielu wyzwaniom. Jego marzenia i dążenie do nich brutalnie przerwała wojna i to, co stało się po niej.

Pruska zagadkaZwB Jak to się więc stało, że napisał Pan kryminał?

P.S. Pomysł napisania Pruskiej zagadki pojawił się jeszcze przed powstaniem Konchy..., ale śmierć dziadka zmieniła kolejność. Uważałem ponadto, że napisanie kryminału jest trudniejsze. Od dawna frapowało mnie pytanie, czy potrafiłbym stworzyć skomplikowaną intrygę, połączyć epizody i detale w logiczną całość, a temat od razu pokochałem. To był bezpośredni impuls, dodający odwagi i determinacji.

ZwB Lubi Pan kryminały? Wiele ich Pan przeczytał?

P.S. Bardzo lubię kryminały, natomiast nie połykam ich nieustannie. Moje zainteresowania literackie są zróżnicowane – od historii najnowszej po powieść historyczną. Bardzo cenię sobie powieści Agathy Christie. Postać Herkulesa Poirota jest na tyle fascynująca, że nie sposób nie wymienić jej nazwiska. Precyzja, urok angielskości, jasny świat wartości to dla mnie podstawowe zalety tej autorki. Czytam teraz uroczą, pełną humoru powieść Konrada T. Lewandowskiego Bogini z labradoru i jestem pod wrażeniem, zwłaszcza dialogów. Ten autor jest ich mistrzem. Natomiast książki Marka Krajewskiego są, w moim przekonaniu, zbyt nasycone zamierzoną przez autora brzydotą, a ich intryga kryminalna niezbyt skomplikowana.

ZwB Czyżby Wejherowo posiadało w Pana oczach urok podobny do znanego nam z powieści Agathy Christie? Te mieszczańskie domy, urokliwe małe uliczki... Odnajduje Pan podobieństwa?

P.S. Wspomniałem już wcześniej o swoistym uroku tamtejszego neogotyku... Dobre pytanie, rzeczywiście podobieństwo jest zastanawiające. Lubię takie poukładane mikrokosmosy.

ZwB Bohaterem Pruskiej zagadki jest inspektor Ignaz Braun. W jakie cechy go Pan wyposażył?

P.S. Mój inspektor jest w gruncie rzeczy wrażliwy i nieśmiały, ale nadrabia to cynizmem i ironią. Lubi jeść, nie gardzi dobrym cygarem, ale w pracy wystrzega się alkoholu. Podobają mu się kobiety, a jakie, to już można przeczytać na kartach książki. Jest pedantyczny. Zna język polski. I jest gwiazdą berlińskiego Wydziału Zabójstw.

ZwB Taaak, kobiety w życiu inspektora to obszerny temat. Pana bohater jest dosyć romantyczny, prawda?

P.S. Konstruując postać inspektora, chciałem zerwać z tradycją Chandlerowską. Mój bohater jest bardzo wrażliwy na uroki świata kobiecego, ale nie przekracza granicy między sprawami służbowymi a prywatnymi. Ta wrażliwość objawia się na sposób dziewiętnastowieczny, taki „z myszką”. Romantyczność, takt i nieśmiałość są zamierzone, a dzisiaj raczej już nie występuje ten rodzaj traktowania kobiet. W końcu to książka o czasach, w których dominowała mentalność nieco inna niż dzisiejsza.

ZwB Jak określiłby Pan metodę, jaką posługuje się Braun jako detektyw?

P.S. Ignaz Braun lubi udawać naiwnego podczas przesłuchiwania, ale kiedy trzeba, potrafi posługiwać się ironią i ostrym słowem, nie gardzi też wykorzystywaniem swojej pozycji pruskiego urzędnika. Lubi badać archiwa, łowi nastrój określonego miejsca, uważnie słucha uwag wygłaszanych na temat niezwiązany pozornie ze sprawą.

ZwB A co to była za historią, która Pana zainspirowała do napisania powieści?

P.S. Zbrodnia, którą opisałem, wydarzyła się naprawdę, tyle że w Chojnicach. W tym samym czasie. Akcję przeniosłem do Wejherowa, ponieważ oba miasteczka należały do tej samej prowincji, ich wielkość była zbliżona, ta sama struktura narodowościowa – Kaszubi, Polacy, Niemcy, Żydzi... Wejherowo ma kalwarię, co bardzo przydało się przy konstruowaniu fabuły. Braun istniał naprawdę. Dodałem wiele postaci, ale kilka ma swój pierwowzór w rzeczywistości. Tam jednak sprawca nie został wykryty. Zamordowany został gimnazjalista o nazwisku Winter. Wielość wątków, narastająca groza, świadomość mieszkańców, że oto w ich miasteczku w sposób jaskrawy unaoczniła się walka dobra ze złem, poczucie, że nic już nie będzie takie jak przedtem, wszystko to zafascynowało mnie i nie pozwoliło mi przejść obojętnie wobec owego ogromu napięcia. W dodatku postaci występujące w rzeczywistości były bardzo plastyczne, aż „prosiły się”, żeby wydobyć z nich cały wachlarz zachowań.

ZwB Akcja Pana powieści dzieje się ponad sto lat temu. Czy możemy znaleźć u Pana prawdziwe szczegóły z życia tamtych czasów? Na jakich źródłach się Pan opierał?

P.S. Starałem się jak najlepiej oddać atmosferę tamtych czasów. Prawdziwe są nazwy sklepów, instytucji, nazwiska osób piastujących wyższe urzędy publiczne. Oddałem wiernie szczegóły dotyczące ówczesnej mody, wczułem się w małomiasteczkową mentalność. Na kartach mojej książki pojawiają się nazwy gazet, wnętrza mieszkań są takie jak przed stu laty. Korzystałem z publikacji naukowych, albumów z dawnymi pocztówkami, skryptów akademickich, filmów dokumentalnych. Wymagało to wiele pracy, ale mam nadzieję, że Wejherowo w Pruskiej zagadce jest oddane wiernie.

ZwB Pozwoli Pan też zapytać o Pana prywatne życie? Czym się Pan pasjonuje?

Piotr SchmandtP.S. Moim hobby, oprócz książek, o których już wspomniałem, są podróże samochodowe. Bardzo lubię góry i mam wielką sympatię dla krajów Europy Środkowo-wschodniej. Słowacja, Węgry, Rumunia, Bułgaria – to raje turystyczne, nie do końca odkryte, a pełne tajemnic, dzikich zakątków i serdecznych ludzi. Lubię także sport (siatkówka, piłka nożna), interesuję się też polityką, a poglądy mam niepoprawne politycznie. Moją pasją muzyczną są średniowiecze, renesans i barok.

ZwB A jak wygląda Pana kryminał marzeń? Oczywiście, poza tym, który już Pan napisał ;-) Renesansowy, barokowy?

P.S. Chyba też z udziałem inspektora Brauna. Toczyłby się w Gdyni z początku XX wieku. Jakiś mały pensjonat, zagrożone życie beztroskiej młodej kobiety, tajemnicza fotografia...

ZwB Coś czuję, że zapowiada się nowa książka! Możemy się spodziewać kontynuacji cyklu?

P.S. Tak mało czasu... Ale będę się starał.

ZwB Serdecznie dziękuję za rozmowę.

Wywiad przeprowadziła J. Świetlikowska


Piotr Schmandt – z wykształcenia polonista i teolog. Jego hobby to czytanie i podróże samochodowe. Interesuje się także historią średniowiecza i XX wieku, historią zegarmistrzostwa, piłką nożną oraz polityką. Bibliofil zafascynowany przyrodą, zabytkami, a nade wszystko kuchnią krajów byłej monarchii austro-węgierskiej.

Piotr Schmandt o Sprawach inspektora Brauna

Fascynuje mnie małe miasto - Schmandt w Bookarni

Wejherowo jest dla mnie swoistym mikroświatem...  - wywiad z Piotrem Schmandtem

Książki Piotra Schmandta na ZwB