ZwB Przeczytałam Pani najnowszą książkę i muszę Pani powiedzieć, że jestem wstrząśnięta. Szczerze gratuluję Graczy. To bardzo mocna powieść, brutalna i bezkompromisowa i przerażająca.
Karina Obara To dla mnie wielki komplement, dziękuję. Mam nadzieję, że spodoba się również innym czytelnikom, choć może słowo „spodoba” nie jest tu najlepsze. Mam nadzieję, że książka zostawi w nich ślad i nie będą żałować, że po nią sięgnęli.
ZwB Nie wierzę, by ktokolwiek mógł przejść obok tej książki obojętnie! Na początek chciałabym Pani zadać takie może nieco prowokacyjne pytanie. Pani książka jest reklamowana przez wydawcę jako „kryminał”, „thriller kryminalny”. Czy Pani też uważa, że można tak zaklasyfikować ten tekst?
K.O. Nie chciałabym podważać klasyfikacji dokonanej przez redaktora z wydawnictwa. Mam wiele pokory i dystansu do tego, co robię. W thrillerze chodzi o napięcie, o grozę, te elementy są w mojej powieści, a że jest coś więcej? Lubię przekraczać granice. Podejrzewam, że wielu ludzi to lubi i takiej literatury poszukuje.
ZwB Szczerze mówiąc, nie pytam przez przypadek. Uważam bowiem, że Pani powieść nie do końca pasuje do mrocznej serii. Gracze to znakomita powieść, o natężeniu emocji porównywalnym z prozą Elfriede Jelinek lub Thomasa Bernharda czy dokumentu, cholernie wiarygodnego zresztą. Niektórzy czytelnicy kryminałów nie znajdą w niej tego, czego szukają. A ci, którzy mogliby się nią zachwycić, być może nigdy nie zajrzą do serii z kryminałami, by tam Pani szukać. Trochę szkoda… To nie jest Pani pierwsza powieść. Opowie nam Pani o tych poprzednich książkach? O czym Pani pisała?
K.O. Skoro Pani przeczytała tę książkę i wywarła na Pani wrażenie, wierzę, że i inni czytelnicy po nią sięgną. Gdyby książka nie została wydana w mrocznej serii, pewnie nie rozmawiałybyśmy teraz, może też by Pani nigdy jej nie przeczytała. Uważam, że trzeba zaufać mądrzejszym od siebie, przynajmniej w sprawie promocji. Bardzo chciałam napisać tę książkę, włożyłam w nią wszystkie moje umiejętności, ogrom emocji i szczerze mówiąc, interesuje mnie tylko to, aby została odczytana jako rzecz ważna społecznie, emocjonalnie i literacko. Pierwsze wrażenia czytelników już takie są, co utwierdza mnie w przekonaniu, że wszystko dzieje się we właściwym czasie i jest na właściwym miejscu. Moje poprzednie książki łączy z Graczami tylko to, że też były wynikiem buntu i niezgody na rzeczywistość, że mierzyłam się z problemami, ale od tamtego czasu zrobiłam już wiele kroków, aby wypracować prawdziwy, własny styl. Dowiedziałam się, jak chcę pisać, co tak naprawdę mnie interesuje. Zrozumiałam, że pasja, bunt, energia, obsesja, lęk, miłość i śmierć to rzeczy ze sobą nierozerwalnie związane. Nauczyłam się, że życie jest dwubiegunowe, że tylko czasem odczuwamy ulgę, ale ciągle nas coś pcha i tarmosi, a wtedy najlepiej jest działać, bo w ten sposób stajemy się potrzebni sobie i innym.
ZwB Zasadniczym tematem Graczy jest zbrodnia popełniona przez nastoletnich miłośników gier komputerowych. Czemu sięgnęła Pani po taki temat?
K.O. Jestem matką nastolatków, nie sposób nie interesować się wirtualnym światem, skoro na co dzień mieszka się z dojrzewającymi ludźmi, dla których świat wirtualny jest znacząca częścią życia. Tak samo dla ich kolegów i przynajmniej dwóch pokoleń ludzi. Mój przyjaciel pokazał mi artykuł w „Zeit Magazine” o dwóch chłopakach, którzy popełnili podobną zbrodnię. Poczułam, że to jest „mój temat”, wystraszyłam się tego, co stało się z tym dwoma chłopcami. To był lęk rodzica, ale też po prostu ludzki lęk prosto z trzewi, bo przecież jak to możliwe, że dzieci z porządnych domów popełniają zbrodnię, która przekreśla ich życie i, w moim odczuciu, zabija emocjonalnie ich rodziców. Utożsamiłam się z historią, którą napisałam, do tego stopnia, że pisząc, stawałam się każdą z tych postaci, uczucia moich bohaterów przenikały przeze mnie jak przez sito, ich lęki, obsesyjne myślenie, stały się moimi. Do tego stopnia byłam tym, co piszę, że kończąc powieść, poczułam ulgę i zdałam sobie sprawę, że tyle mogłam zrobić – nie zmienię rzeczywistości, ale mogę opisać najgłębsze przerażenie, pokazać, jak działa umysł w tym stanie, że nie dobiera słów, bo one płyną, uskrzydlają, męczą, ożywiają i cucą. Po prostu to trzeba przeczytać, aby zrozumieć ten stan.
ZwB A czy sama Pani gra w gry komputerowe?
K.O. Musiałam zagrać, aby zrozumieć mechanizm „wciągania”, ale o wiele bardziej od gier komputerowych fascynuje mnie gra życiowa. Moja powieść ma drugi biegun – z jednej strony gracze komputerowi, z drugiej życiowi. Cała ta historia jest pewnego rodzaju metaforą i można ją odczytać na różne sposoby.
ZwB Tak, to prawda. Ciekawiło mnie, na ile starała się Pani doświadczać różnych rzeczy, pisząc. W swojej książce unika Pani prostych wytłumaczeń typu „gry powodują agresję”. Jednak powieść ma pewien wymiar moralizatorski. Jakie przyświecało Pani przesłanie?
K.O. Zrozumieć obsesję, lęk, natręctwo, przymus. Każdy z nas ma takie problemy, dlatego zdaje mi się, że chodziło mi o osiągnięcie poprzez pisanie jakiegoś oczyszczenia. Byłabym zaszczycona, gdyby każdy, kto przeczyta tę książkę, doznał tego uczucia, nawet jeśli poprzedzi je wielki lęk, groza, przerażenie.
ZwB Czy Sabina, jedna z bohaterek powieści, ma wiele wspólnego z Panią? Czym się Pani na co dzień zajmuje?
K.O. Jestem dziennikarką, ale Sabina ma niewiele wspólnego ze mną. Z pewnością reprezentuje typ dziennikarza, który teraz często się spotyka. Dziennikarstwo staje się już nie zawodem, ale stylem życia, dlatego coraz więcej jest w tym zawodzie ludzi samotnych, którzy sobie nie radzą, którzy poświęcają swoje życie, zamiast się po prostu zaangażować, a później, mówiąc kolokwialnie, spuścić wodę, iść do domu i zająć się normalnym życiem. I kończą jak w dowcipie o jajku na bekonie, gdzie kura się zaangażowała, a świnia poświęciła.
ZwB Pani bohaterka zbierała dokumentację do swojego artykuły. Czy pisząc książkę, Pani również korzystała z podobnych źródeł, a może i przeprowadzała wywiady ze skazanymi? Na czym się Pani opierała?
K.O. Rozmawiałam z byłymi więźniami, bo chciałam poczuć coś, co pomogłoby mi napisać tę powieść. Głównie jednak oparłam się na przeczytanych i zasłyszanych historiach, które zbulwersowały opinię społeczną, były powodem dyskusji, krytyki, moralizowania, co wolno, a czego nie, jak można było to zrobić, jak człowiek może dopuścić do takiego upadku swojego i innych. W gruncie rzeczy dowiedziałam się jedynie, że wszystko potrafi być względne, że każda ocena nosi znamiona nadużycia i że łatwo oceniać, dopóki zło nie przytrafi się nam osobiście.
ZwB Czy każdy z nas jest w stanie zabić? Mamy w sobie to zło? Jak Pani sądzi?
K.O. Jestem o tym przekonana. Nawet jeśli człowiek jest w stanie do wszystkiego się przyzwyczaić, jeśli tylko osiągnie wystarczający stopień zniewolenia, przychodzi taki moment, że coś w nim pęka. Czasem wystarczy mała iskra, aby doszło do najgorszego. Myślę, że każdy z nas podświadomie to czuje.
ZwB A co Pani czytuje?
K.O. Wszystko, co uskrzydla i powoduje, że czuję talent autora. To dwa nieodzowne elementy. Jelinek zachwyca mnie bardzo, ale jednocześnie mam wrażenie, że jej pisarska improwizacja w ostatnich książkach sprawia często ból i jej, i czytającemu te słowa, choć to może być zaletą :) Lubię też Stephena Kinga, doceniam jego umiejętność budowania fabuły, ale moje życie jest na tyle wypełnione, że u schyłku dnia szukam w literaturze piękna. Ostatnio tę przestrzeń wypełnia Bernhard Schlink, który pięknym językiem opisuje proste sprawy.
ZwB Ach, więc moje skojarzenie z Jelinek było słuszne ;-) Wspomina Pani o Kingu, mistrzu wywoływania emocji w czytelniku. A może lubi Pani tego typu kryminały? Mogłaby nam Pani coś polecić?
K.O. Lubię czasem poczytać Kinga, ale największe wrażenie dotychczas wywarła na mnie książka Trumana Capote Z zimną krwią. Podejrzewam jednak, że czytelników kryminałów nie muszę do niej zachęcać, bo już dawno ją przeczytali. Dla mnie była odkryciem w poszukiwaniu odpowiedzi na pytanie, dlaczego ktoś zabija, ale też nie dała mi jednoznacznej odpowiedzi, czego w gruncie rzeczy nie żałuję, bo to też jest ciekawe przeżycie, z którym warto się zmierzyć.
ZwB Jakie są Pani dalsze plany pisarskie? W którym kierunku zamierza Pani pójść?
K.O. Podejrzewam, że nie w jednym, bo taką mam już naturę. Jeszcze jednak zamierzam pisać mocno o niezgodzie na rzeczywistość, bo za wcześnie, żeby sobie odpuścić. Fabuła dla mnie jest ważna, ale także ważny jest język, który może sprawić, że książka zostanie w czytelniku na długo i stanie się przyczyną jakiejś zmiany w nim. Uważam, że zmiana jest zawsze pozytywnym doświadczeniem, nawet jeśli poprzedza ją lęk przed zmianą. Tak też chciałabym, aby zostali odczytani Gracze.
ZwB Wierzę, że tak się stanie. Bardzo dziękuję za rozmowę.
Wywiad przeprowadziła J. Świetlikowska
Karina Obara (ur. 1974) - jest politologiem i dziennikarką, kieruje toruńskim oddziałem „Gazety Pomorskiej". Dotychczas wydała powieści Grzecherezada (2006) i Dwa światy Zofii (2008), a także prozę dokumentalną Damian i Dzienna Mama (2008). Gracze to w jej dorobku pierwszy kryminał.
Wystraszyć się tak mocno, by przestać się już bać - Karina Obara o Graczach
Śmieć idzie szarą ulicą - recenzja