Piszę dla wszystkich, którzy lubią czytać

31.10.2009

ZwB Twoja matka jest pisarką. Czy to dzięki niej piszesz?

Rhiannon Lassiter Odkąd pamiętam oboje rodzice czytali mi książki i opowiadali o nich. Dzięki matce oczywiście wiedziałam, jak wygląda życie zawodowego pisarza, ale to nie przez nią zostałam autorką powieści. Mam dwie siostry – jedna jest architektem, a druga pracuje w teatrze – i choć wszystkie interesujemy się książkami, nie wszystkie zostałyśmy pisarkami.

ZwB Byłaś bardzo młoda, gdy ukazała się twoja pierwsza powieść Hex. Kiedy postanowiłaś, że zostaniesz pisarką?

R.L. Zaczęłam właśnie studia, gdy Hex został zaakceptowany do publikacji. Nie planowałam wtedy, że zostanę pisarką. Pisałam, bo sprawiało mi to przyjemność. Posłałam książkę do wydawnictwa, wierząc, że jest dostatecznie dobra, by ktoś ją opublikował. Ale tak naprawdę nie myślałam, że jestem pisarką, przez całe następne dziesięć lat. Potem już nie mogłam temu zaprzeczyć.

ZwB Mieszkasz i pracujesz w Oksfordzie. Czy to dobre miasto dla pisarza?

R.L. Oksford jest wspaniałym miejscem do życia. To niewielkie miasto, więc mam blisko na wieś, a jednocześnie toczy się tu ożywione życie kulturalne, polityczne i społeczne. Mam tu przyjaciół, a moje obecne wydawnictwo – Oxford University Press – ma tu swą siedzibę. Żyje tu wielu pisarzy, są liczne biblioteki i dwa uniwersytety.

Ale sądzę, że dla pisarza każde miejsce jest dobre. Inspirują mnie różne miejsca. Akcja Wykreślonego imienia na przykład rozgrywa się w Krainie Jezior. Właściwie książka ta pełna jest obrazów inspirowanych miejscami, które tam widziałam i które odwiedziłam.

ZwB Opublikowałaś już dziewięć powieści. Opowiesz nam o nich?

R.L.  Na początku była trylogia Hex, cykl science fiction o ludziach, którzy dzięki mutacji zdobyli zdolność łączenia się z komputerami. To bardzo dynamiczne książki, pełne strzelanin, porwań, politycznych demonstracji oraz dramatycznych ucieczek i pościgów. Główną bohaterką jest dziewczyna imieniem Raven, wyobcowana ze względu na swe nadzwyczajne zdolności i osobowość skłaniającą ją do nieufności wobec wszystkich.

Od tamtej pory napisałam kilka całkiem różnych książek. Cykl Rights of Passage (złożony z powieści Borderland, Outland i Shadowland) jest połączeniem SF i fantasy i opowiada o grupie nastolatków, którzy znaleźli drogę do innych światów. Powieści te są w pewnym sensie odpowiedzią na Opowieści z Narnii C. S. Lewisa. Moi bohaterowie są dużo mniej honorowi i nie poświęcają się dla innych. W innych światach widzą okazję do ich wykorzystania.

Napisałam też powieść zatytułowaną Waking Dream, którą zaliczyć można do realizmu magicznego. To opowieść o trójce kuzynów, którzy wchodzą w przestrzeń snu i mają tam do wykonania tajemniczą misję, będącą, jak to w snach bywa, nie tym, czym się z pozoru wydaje.

Roundabout to z kolei współczesna powieść o pewnej wspólnocie. Jej istnienie jest zagrożone z powodu planów wybudowania skrzyżowania w miejscu, w którym się znajduje.

Dwie krótsze powieści dla młodych czytelników (Super Zeroes i Super Zeroes on Planet X) opowiadają o grupie dziecięcych superbohaterów – i superhultajów jednocześnie. W tych książkach dzieci są ukrytymi bohaterami, rozwiązują trudne problemy za plecami swych „porządnych” rodziców.

Jestem też autorką trzech zbiorów opowiadań, z których trzeci tom Lines in the Sand: New Writing on War and Peace zawiera teksty moje i mojej mamy, Mary Hoffman. Napisałam też jeszcze książkę niebeletrystyczną o zjawiskach nadnaturalnych.

ZwB Czemu piszesz książki dla młodzieży? Czy to czasem nie jest trudniejsze niż twórczość dla dorosłych?

R.L. Piszę teksty, które chcę pisać. Często są sprzedawane jako książki dla młodzieży ze względu na wiek występujących w nich bohaterów, ale piszę dla wszystkich, którzy lubią czytać. Dorośli też czytują moje książki i  często słyszę, że się im podobają. Pamiętam, jak to jest być nastolatką, i myślę, że nie zmieniłam się tak bardzo, by nie móc opowiedzieć historii z perspektywy dziecka lub nastolatka albo wyobrazić sobie, co czytelnik w tym wieku chce czytać.

Nie napisałam dotąd powieści skierowanej przede wszystkim do dorosłych ani z całkiem dorosłymi głównymi bohaterami. Jestem pewna, że kiedyś to zrobię, ale najpierw muszę znaleźć odpowiednią historię. Nie chcę pisać po prostu innej książki – chcę znaleźć coś nowego do opowiedzenia.

ZwB Opiszesz nam swój zwykły dzień pracy pisarskiej? Piszesz codziennie? Jak długo?

R.L. Zarabiam na życie inną pracą niż pisanie i to od niej zależy schemat mojego dnia. Ale są oczywiście dni poświęcone głównie pisaniu. Mam specjalny gabinet przeznaczony do pracy, w którym siedzę teraz i odpowiadam na twoje pytania.

Nie mam żadnych reguł, jeśli chodzi o pisanie. Mogę pisać kilka godzin albo cały dzień, do późnej nocy. Kiedy mam jakiś ciekawy pomysł, trudno mi przestać pisać, ale czasem, gdy nic nie przychodzi mi do głowy, siedzę godzinami, wpatrując się w pustą kartkę albo ekran monitora, i próbuję znaleźć właściwe słowa.

ZwB A masz jakieś pisarskie przyzwyczajenia?

R.L. Mam kilka drobnych rytuałów. Każdą powieść piszę, używając innej czcionki – pasującej do danego tekstu. Do fantastyki naukowej najlepiej pasuje czcionka bezszeryfowa, a do fantasy szeryfowa. Wiem, że to brzmi trochę dziwnie.

Poza tym bardzo lubię wypić kieliszek wina na zakończenie dnia pracy! I dzwonić do przyjaciół lub mamy, by porozmawiać o swoich pomysłach.

ZwB Jak sądzisz, co przyczyniło się do Twojego sukcesu jako pisarki?

R.L. Myślę, że moje książki się podobają, ponieważ bardzo się staram, aby moi bohaterowie zachowywali się jak prawdziwi ludzie i by rozmawiali ze znajomymi i rodziną tak, jak robimy to naprawdę. Postacie z moich powieści nie są „urodzonymi bohaterami” – mają różne wątpliwości i lęki. Osiągają sukces dzięki umiejętnościom, których się uczą. Sądzę, że czyni to ich bardziej realnymi.

ZwB Lubisz, gdy czytelnicy Twoich powieści się boją?

R.L. Jeśli książka pomyślana jest jako tekst, który ma wywoływać lęk, jestem zadowolona, gdy uda mi się nastraszyć czytelników. To wspaniałe i przerażające umieć wywoływać strach opowiadaną przez siebie historią. Lubię, gdy moje słowa osiągają założony przeze mnie efekt.

ZwB Jak wpadłaś na pomysł napisania Wykreślonego imienia?

R.L. Przebywałam kiedyś w starym domu pełnym książek w Krainie Jezior. Wrażenia z tego domu w połączeniu z otaczającymi to miejsce wzgórzami i polami sprawiły, że zaczęłam wymyślać historię. Myślę nad fabułami swych książek przez cały czas, ale w tym wypadku ten moment wydaje mi się najważniejszy. (Więcej na ten temat: Jak powstało Wykreślone imię - Rhiannon Lassiter specjalnie dla ZwB )

ZwB O czym Twoim zdaniem jest ta powieść?

R.L. To historia rodzinna o poczuciu tożsamości, o potrzebie posiadania własnego imienia i własnej wizji siebie samego. To także opowieść o książkach i o wyobraźni. O pomysłach, od których nie można się uwolnić, przerażających myślach i koszmarach, których nie sposób się pozbyć.

ZwB Podoba Ci się okładka? (okładka do polskiego wydania jest bardzo podobna do wersji oryginalnej, angielskiej – przyp. red.)

R.L. Tak. Sądzę, że to bardzo mroczna okładka, sprawiająca, że ludzie chcą się dowiedzieć, o czym jest książka.

ZwB Co lubisz czytać? Jakie są Twoje ulubione książki?

R.L. Czytam prawie wszystko, ale moim ulubionym gatunkiem jest fantastyka naukowa. Lubię teksty poszerzające wyobraźnię i przesuwające granice prawdopodobieństwa. Jedną z moich ulubionych książek jest powieść Ursuli Le Guin Wydziedziczeni. To skomplikowana historia o nauce, polityce i wojnie opowiedziana w niezwykły sposób. Uwielbiam Le Guin i mam mnóstwo jej książek. Lubię też czytać Dianę Wynne Jones – posiadam prawie wszystkie jej książki. A Tale of Time City jest jedną z moich ulubionych lektur, pełną niesamowitej wyobraźni i humoru, a jednocześnie dramatyczną. W mojej biblioteczce mam też wiele książek Isaaca Asimova, Stephena Brusta, Alana Garnera, Tanith Lee, Terry’ego Pratchetta, Melanie Rawn, Neala Stephensona, Joan D. Vinge i Vernora Vinge’a oraz Johna Wyndama. Na internetowym serwisie Library Think możecie zobaczyć wszystkie tytuły, które posiadam, i sprawdzić, jak je oceniam. 

ZwB A które lektury inspirują Cię najbardziej?

R.L. Chyba najbardziej podziwiam autorów dobrej prozy literackiej (literary fiction). Wielkie wrażenie zrobiły na mnie książki Arundhati Roy Bóg rzeczy małych i Kazuo Ishiguro Nie opuszczaj mnie.

ZwB Nad czym aktualnie pracujesz?

R.L. Kończę poprawianie książki zatytułowanej Ghost of a Chance, opowieści o duchach dla Oxford University Press, i zastanawiam się, o czym teraz pisać. Mam dwa pomysły: na powieść o wspólnocie ekologicznej i drugą – o księżniczkach.

ZwB Co robisz, kiedy nie piszesz?

R.L. Jak nie piszę, to czytam! Gram też sporo na komputerze – we wszystko, od The Sims po Unreal Tournament.

ZwB Czy w wolnych chwilach lubisz spotykać się z czytelnikami?

R.L. Oczywiście! Uwielbiam z nimi rozmawiać. Można się ze mną skontaktować przez moją stronę internetową albo przez konto na Facebooku lub innych serwisach społecznościowych. Lubię wiedzieć, co ludzie myślą o moich książkach i co im się w nich podoba. Uważam też, że krytyka ze strony osób, które rzeczywiście myślą o książce, jest bardzo pożyteczna.

ZwB A kiedy odwiedzisz Polskę?

R.L. Kiedy dostanę zaproszenie! Chciałabym odwiedzić Wasz kraj. Mam nadzieję, że moje wydawnictwo zorganizuje kiedyś tę wizytę.

Wywiad przeprowadził Bibliotekarz 


Rhiannon Lassiter (ur. 1977) jest najstarszą córką Mary Hoffman, autorki książek dla dzieci i młodzieży. Pisarka i dziennikarka. Debiutowała w roku 1999 powieścią Hex. Od tego czasu opublikowała dziewięć powieści i książkę o siłach nadprzyrodzonych. Współredagowała też antologię poezji i prozy wojennej. Mieszka i pracuje w Oksfordzie. Książki Lassiter zostały przetłumaczone na kilkanaście języków. Wykreślone imię ukazało się w 2007 roku. Była nominowana do licznych nagród, m.in. Guardian Fiction Prize, Manchester Book Award i Leeds Book Awards.