C. S. Harris, Kiedy bogowie umierają, przeł. M. Kleinrok, Lublin: Red Horse 2009, s. 392.
Jak pamiętamy z poprzedniej powieści C. S. Harris, główny bohater serii książek wydawanych właśnie w Polsce przez lubelskie wydawnictwo Red Horse, Sebastian St. Cyr, wicehrabia Dewlinu, ma dar wplątywania się w ponure awantury. Nie żeby on sam je wywoływał czy specjalnie ich szukał... po prostu pojawiają się na jego drodze. W Czego się boją anioły hrabia musiał odeprzeć ciążące na nim zarzuty zamordowania pięknej aktorki Rachel York. Aby tego dokonać, Sebastian sam rozpoczął poszukiwania mordercy. W kolejnej książce z cyklu Kiedy bogowie umierają nasz bohater ponownie musi stać się detektywem. Tym razem jednak nie dlatego, żeby się bronić, ale dlatego, że po prostu nie ma lepszego detektywa, który wykazałby się taką inteligencją, sprytem i uporem w dążeniu do celu, a na dodatek doskonale znał środowisko arystokracji. Był jeszcze jeden powód... ale po kolei.
Jest czerwiec 1811 roku. Lubiący rozkosze ciała, Jego Królewska Wysokość Jerzy, Książę Regent, w Królewskim Pawilonie w Brighton spotyka się z kolejną kochanką, tym razem dotychczas niedostępną, co podnosi wagę chwili. Książę jest podekscytowany, z animuszem zagaduje milczącą kobietę, by po chwili odkryć, że to bynajmniej nie nieśmiałość każe jej nie odpowiadać na jego zaloty. Bardziej skutecznym powodem jej milczenia jest fakt, że... jest martwa. Piękna Ginewra Anglessey, żona sędziwego markiza, zostaje znaleziona – jako się rzekło w mocno dwuznacznych okolicznościach – ze sztyletem w plecach. Co najdziwniejsze, jej szyję oplata zdobiony szafirami stary naszyjnik, którego legenda głosi, że należał do kapłanki druidów. Ostatnią jego właścicielką zaś była nieżyjąca matka Sebastiana. Podejrzenie pada na regenta. Jedynym sposobem ucięcia niepotrzebnych plotek i podejrzeń narastających wokół niego jest fachowe śledztwo, najlepiej przeprowadzone przez osobiście zainteresowaną osobę, czyli wicehrabiego Dewlinu.
Wartka narracja i z fantazją stworzone postacie głównych bohaterów pozwalają z przyjemnością zagłębić się w lekturze powieści, by śledzić pasjonujące śledztwo i wciągający wątek romansowy, nie tracąc przy tym z oczu interesującego tła historycznego z elementami politycznymi. Podobnie jak w poprzedniej powieści C. S. Harris nie żałuje nam awanturniczych przygód i romantycznych uniesień. Mamy pogonie i zasadzki, głęboko skrywane rodzinne tajemnice, spiski i podstępy, polityczne knowania i arystokratyczne zabawy, bijącą po oczach nędzę i bariery społeczne nie do przejścia. No i pełną wyrzeczeń, romantyczną miłość.
Główny bohater książki ma wrodzone poczucie sprawiedliwości i dobra, jest wrażliwy na krzywdę, zwłaszcza dzieci i kobiet, nie lęka się gróźb i prób zgładzenia go. Odszukania mordercy podjął się nie dla regenta czy też (choć było to dla niego ważne) odkrycia, skąd na szyi ofiary wziął się naszyjnik jego matki, ale dla samej zmarłej, by pokazać, że jej śmierć ma znaczenie i nie pozostanie bez konsekwencji. Sebastian „nie miał złudzeń co do otaczającego go świata. Znał dramatyczną przepaść dzielącą bogatych od biednych, widział potworną niesprawiedliwość systemu prawnego, który mógł powiesić ośmiolatka za kradzież bochenka chleba, ale pozwalał królewskiemu synowi uniknąć kary za morderstwo. Kiedyś to barbarzyństwo i bezsensowne okrucieństwo wojen, w których jego ludzie walczyli w imię wolności i sprawiedliwości, napawało go taką odrazą, że gotów był po prostu odejść i odpłynąć w samotność. Teraz taka reakcja wydawała mu się nie tylko samolubna, ale i w jakimś sensie tchórzliwa. Kucając przy tym, co kiedyś było piękną Ginewrą, Sebastian otulił jej bladą, kruchą dłoń prześcieradłem i szepnął: Zależy mi” (s. 43).
Ta wspaniała cecha charakteru głównego bohatera, świadcząca o prawości jego serca, poczuciu sprawiedliwości, współczuciu i honorze najbardziej przyciąga czytelników do serii stworzonej przez Harris. Warto znaleźć się w ich gronie, by uczestniczyć wraz z bohaterami w interesującej intrydze kryminalno-awanturniczej i cieszyć się dobrze skrojoną powieścią.
Bibliotekarka