R. Cook, Ciało obce, przeł. M. Szymański, Poznań: Rebis 2009, s. 408.
Miłośnicy thrillera medycznego z pewnością z radością powitają kolejne dzieło twórcy Śpiączki i Napadu. Robin Cook, autor około 30 książek, w dobrej formie powraca z nową powieścią, zatytułowaną Ciało obce.
Kompleks Boga – pojęcie stworzone przez psychoanalityka Ernesta Jonesa określa stan umysłu, w którym dana osoba uważa, że posiada nadprzyrodzone uprawnienia lub podobne do Boga, nieograniczone możliwości. Osoba taka zazwyczaj uważa się za stojącą powyżej zasad społeczeństwa oraz że należy jej się z tego tytułu szczególna uwaga. Określenie to najczęściej w naszym kręgu kulturowym słyszy się w odniesieniu do lekarzy. To przecież każdy z nich jest w naszym prostym, potocznym rozumieniu panem życia i śmierci. Nic dziwnego zatem, że atmosfera fascynacji medycyną i swoistego lęku przed medykami jest świetną pożywką dla osób zaczytujących się w thrillerach medycznych. Medycyny, szczególnie tej niezwykle technologicznie zaawansowanej, większość nas do końca nie rozumie. Lekarzy, nawet jeśli im ufamy, dość często się boimy. Po lekturze Ciała obcego Robina Cooka może lepiej zrozumiemy pewne zagadnienia związane z medycyną, ale lęki w stosunku do lekarzy i korporacji medycznych z pewnością nie znikną. Obawiam się, że osoby szczególnie wrażliwe muszą naprawdę uważać, by po przeczytaniu tej powieści wizyta w zwykłej osiedlowej przychodni nie okazała się źródłem paranoicznych lęków i napadów paniki.
Jennifer Hernandez to obiecująca studentka czwartego roku medycyny na Uniwersytecie Kalifornijskim. Pewnego dnia podczas krótkiej przerwy między zajęciami dochodzą do niej wstrząsające wieści. Jej babcia, kobieta, która ją wychowała i którą kochała ponad życie, zmarła w niewyjaśnionych okolicznościach w szpitalu w New Dehli. Nie byłoby może w tym nic dziwnego, gdyby nie fakt, że Jeniffer nie dowie się o tych smutnych wydarzeniach w tradycyjny sposób. O śmierci babki poinformują ją nie policja, nie rodzina, nawet nie władze szpitala. Dowie się o niej z telewizji CNN. Mimo ogromu nauki związanej ze studiami medycznymi, na których jest prymuską, Jennifer w obliczu tych wydarzeń decyduje się na podróż do Indii. Podróż, która z początku przyniesie o wiele więcej pytań niż odpowiedzi.
Na miejscu Jennifer odkrywa, że jej babcia nie była jedyną zmarłą pacjentką w klinice. Zaczynają się też pojawiać poważne wątpliwości co do przyczyny zgonu. Jeniffer decyduje się więc zasięgnąć rady swojej mentorki, dr Laurie Montgomery, która wraz z mężem, Jackiem Stapletonem, spieszy z pomocą młodej adeptce.
Od tego momentu akcja zagęszcza się, a my obserwujemy, jak bohaterowie próbują się zmierzyć z prawdą o niewyobrażalnie podłych praktykach mających miejsce w związku z turystyką medyczną. Intryga sięga o wiele dalej. Autor trafnie diagnozuje rzeczywistość. Manipulacja mediów, ogromne korporacje niewahające się przed stosowaniem zdecydowanie wątpliwych praktyk, zagubieni, częstokroć pozbawieni kręgosłupa moralnego bohaterowie i świat, w którym najważniejszy jest pieniądz, a chęć zysku przesłania wszelkie inne sprawy. Autor konstruuje powieść w ten sposób, że czytelnik sam wie o wiele więcej niż bohaterowie, którzy starają się rozwikłać zagadkę. Z pewnością jednak nie osłabia to napięcia. Nużyć mogą jedynie nieco przydługie opisy związane ze stricte medycznymi procedurami. Czasami może się zdawać, że autor, który sam przecież jest lekarzem, zapomina się nieco i zamiast trzymającego w napięciu thrillera, serwuje nam akademicką wiedzę z zakresu medycyny sądowej. Z drugiej jednak strony ci wszyscy, którzy chcą oprócz dobrej rozrywki otrzymać też sporą porcję ogólnej wiedzy medycznej, na pewno się nie zawiodą. Nie zawiodą się też miłośnicy samego autora, bo zdaje się, że po kilku latach autor wrócił do dawnej formy. Na uznanie zasługuje ciekawy sposób konstruowania intrygi. Wielowarstwowość tej historii, liczne powiązania między poszczególnymi postaciami dramatu to rzeczywiście majstersztyk. Zdaje się jednak, że autor mimo początkowych szczytnych zamierzeń miał trochę problemów z realizacją całej koncepcji. Genialny schemat jest bowiem niestety momentami wypełniony nieco zbyt naprędce. Postacie drugoplanowe są zarysowane mało pieczołowicie, a mechanizmy psychologiczne, które starują ich zachowaniem, ocierają się niestety momentami o banał. Ogólnie jednak Cook nie schodzi poniżej pewnego poziomu, a pewne drobne zarzuty wynikają może z tego, że autor sam przyzwyczaił nas swoimi poprzednimi powieściami do bardzo wysokiego poziomu. Rzecz godna polecenia nie tylko fanom thrillera medycznego, ale także wszystkim tym, którzy szukają dobrej rozrywki na poziomie.
Piotr Bucki