Do dupy z takim myśleniem!

29.07.2009

M. Obuch, Diabelska ewolucja, Warszawa: Muza 2009, s. 288.

Marta Obuch jest autorką komedii kryminalnych, wśród których należy wymienić Precz z brunetami oraz Odrobinę fałszerstwa. Pisze – jak wyznaje w jednym z wywiadów – odkąd pamięta. Efektem jej pasji są pełne humoru, ciepłe kryminały, których bohaterkami są kobiety, wpadające w sidła zarówno machinacji przestępczych, jak i miłości. Obie te dziedziny są jednakowo niebezpieczne.

Podobnie jest w wypadku Lutki, nieporadnej bohaterki Diabelskiej ewolucji. Zupełnie przypadkowo trafia ona do serca Kenii nad jezioro Logipi. Przypadkowo, bo akurat zmierzała do... Mombasy i dawno niewidzianego narzeczonego. Cóż, okazuje się, że w asyście niejakiego Cezarego Trębacza, który na prośbę jej przyjaciółki obiecuje dowieść ją do Afryki, dotarła do doliny Sugoty, gdzie międzynarodowa grupa naukowców poszukuje kości praczłowieka. I to dotarła dosłownie całkiem nieświadomie, jako że dla kurażu wypiła drinka pomieszanego z niebezpiecznym lekiem, czego skutkiem ubocznym było to, że przespała całą drogę. A Cezary, nie chcąc jej zostawić w takim stanie na lotnisku, po prostu zabrał ją ze sobą. Kiedy Lutka odkrywa, gdzie jest, na początku wpada w osłupienie i od razu chce wracać, ale powoli odkrywa, zupełnie zaskoczona, że nowa sytuacja bardzo jej się podoba. Czarek zaś, choć złośliwy i bezczelny, jest całkiem przystojny, a jego troska o nią jest wzruszająca. Oczywiście, para przez cały czas kłóci się ze sobą i dogryza sobie, ile może. Pogodzi ich dopiero zagrożenie, jakie nadciąga od strony niebezpiecznej sekty Mungiki.

Dynamikę książki wyznacza głównie relacja Lutki i Czarka, pary pozornie do siebie niepasującej. Czarek to mężczyzna aż zbyt śmiały jak na standardy zahukanej Lutki. Jego śmiałość bierze się ze zrozumienia ludzi i siebie: „A większość ludzi tkwi w schematach i miłości własnej. Trzeba mówić to, czego oczekują. Myśleć tak, żeby swoim sposobem widzenia świata nie przerażać. On się nie bał. Ani świata, ani, co najważniejsze – siebie. Wiedział, kim jest i czego potrzebuje” (s. 70). Taka postawa denerwuje dziewczynę, ale i jednocześnie ją zachwyca. Dzięki niemu i niebezpieczeństwu Lutka rozkwita, stając się coraz bardziej świadoma własnych potrzeb i odkrywając w sobie pokłady odwagi, sprytu i uporu.

To jedna z ciekawszych idei Diabelskiej ewolucji – dorastanie do siebie samych. Ewolucja wewnętrzna, być może diabelska… Bo wraz ze wzrostem wiedzy o sobie samych ludzie lepiej rozumieją innych. I cóż się okazuje: „Ludzie boją się rozumować nieszablonowo. Jeśli ktoś jest prawnikiem, lekarzem, prezydentem, na starcie dostaje łatkę: praworządny i niepokalany. Do dupy z takim myśleniem. Ilu dewiantów i wypaczeńców żyje sobie spokojnie, bo są kimś! A zło nie jest zarezerwowane dla żuli i tych, co trzy pokolenia wstecz mają w rodzinie Kubę Rozpruwacza” (s. 196). Zło jest wszędzie. To smutna prawda. Ale na szczęście – zło zawsze znajduje swoje przeciwieństwo i obrońców. I tym jest ono silniejsze, im bardziej myśli się nieszablonowo, umie łamać konwencje i nie oddaje placu boju. Bohaterowie książki to potrafią. I świetnie się o tym czyta, bo powieść Marty Obuch to wspaniała przygoda z zabarwionym romansowo kryminałem. Mamy tu wszystko, czego potrzeba w dobrej rozrywkowej książce. Desperacki wyjazd, niespodziewaną przygodę, romantyczny romans, niebezpieczeństwo, magię i afrykańskie rytmy.

Bibliotekarka

 

Lubię rozpętywać awantury... w książkach - wywiad z Martą Obuch