P. Daszkowa, Dla Nikity, przeł. M. Michalik, Katowice: Videograf II 2009, s. 312 (Seria z Kobrą).
Dla Nikity Poliny Daszkowej to powieść zarazem kryminalna i psychologiczna, obyczajowa i sensacyjna. Bogate tło, próba analizy i dokładnego opisu zjawisk, postaw czy zachowań sprawia, że nie jest to łatwe, lekkie czytadło. To wyrazista i wstrząsająca historia, napisana tak, że nie pozwala nikomu pozostać emocjonalnie obojętnym. Kawałek dobrej współczesnej prozy.
Początkowo książkę czyta się z pewną trudnością. Kilka przeplatających się niezbyt jasnych, nietłumaczonych szczegółowo wątków. Przeskoki czasowe burzą prostą linearność zdarzeń. Pojawia się kilka postaci, które poznajemy w konkretnych sytuacjach. Dominuje oszczędność opisów, ciągła zmiana, zagmatwanie akcji. Z każdą stroną jednak coś się wyjaśnia, choć nie w pełni i nie natychmiast. Autorka doskonale, stopniowo odkrywa opisywany świat, bez nienaturalnego podawania wszystkiego jak na tacy. Bez prób łatwego powiązania ze sobą ludzi i ich złożonych losów. Nie ułatwia nam tym sposobem rozwiązywania zagadek, które napotykamy, ale sprawia, że są one jeszcze ciekawsze.
Śledzimy dzieje kilku osób, pozornie niepowiązanych ze sobą. Pilot Iwan Jegorow mocno przeżywa kłopoty rodzinne. Jego żona wraz z dziećmi wiąże się z jakąś dziwną grupą poprawy jakości życia, zwącą się „Zdrowa rodzina”. Widząc coraz bardziej niepokojące go zachowania najbliższych, próbuje dowiedzieć się czegoś o zajęciach, w których uczestniczą. Niestety, wszystko zdaje się skryte za zasłoną uprzejmego, acz upartego milczenia, a to co spotyka Jegorowa jest na tyle dziwne, że aż niewiarygodne. „Zdrowa rodzina” wygląda na dobrze zorganizowaną i niebezpieczną sektę. Załamany pilot próbuje różnych rozwiązań problemu, jednak jego żona i synowie nagle znikają. Wyprowadzają się z domu, nie pozostawiając żadnej informacji. Milicja bagatelizuje sprawę, podobnie jak podejrzana prywatna agencja detektywistyczna, którą mu polecono.
Nikita Rakitin jest pisarzem. Żyje z pisania kryminałów pod artystycznym pseudonimem Wiktor Godunow. Jego ambicje są większe, podobnie jak talent, ale to właśnie niezbyt wyrafinowana proza pozwala mu wieść w miarę dostatnie, wygodne życie. Rozwiedziony, związany jest niezobowiązująco z dziennikarką Tanią. Nie jest może ideałem, ale dba o córkę i byłą żonę, pomaga w problemach. Okazuje się, choć jest to dość niewiarygodne, że zbiera materiały do biografii pewnej wpływowej osoby. Trafia jednak na fakty, które sprowadzają na jego głowę poważne kłopoty, płatnych zabójców. Musi uciekać, walczyć o życie tak, jak czynią to bohaterowie jego poczytnych, nieźle napisanych książek. Przeżywa swoiste deja vu, to, co kiedyś było udziałem jego pradziadka, Sokownina, zmuszonego do nagłej ucieczki przed czekistami.
Grisza Rusow czeka na zaprzysiężenie na gubernatora Siniedolska, miasta na Syberii. Męcząca, trudna kampania zakończyła się jego wielkim zwycięstwem. Ma władzę, pieniądze, piękną żonę. Świat stoi przed nim otworem. Żona, Nika Siergiejewna jest lekarzem medycyny, chirurgiem urazowym, pracującym w szpitalu bardziej dla własnej przyjemności niż pieniędzy. Ufa Griszy, jest do niego mocno przywiązana, choć ma świadomość, że takiej wysokiej pozycji, do której doszedł, nie osiąga się całkiem czystymi metodami.
Co łączy te osoby? Przeszłość czy tylko teraźniejszość? Jakie mają tajemnice i jaka jest ich cena? Co potrafią zrobić, by niektóre fakty nie wyszły na jaw? Autorka wciąga nas w skomplikowaną – także psychologicznie – grę. Zaprasza do świata niebezpiecznie przypominającego ponurą rosyjską rzeczywistość znaną z doniesień mediów. Bezkarne sekty posługujące się zaawansowanymi technikami psychomanipulacji, zmieniającymi człowieka w bezwolne narzędzie. Świat polityki silnie powiązany biznesowymi układami z mafiosami. Wielkie pieniądze i pewna siebie władza, przymykanie oczu na ludzką krzywdę i jawną niesprawiedliwość, zabójstwa na zlecenie i jawna kpina z prawa – obraz skorumpowanych elit jest porażający. Nie ma w tej prozie nawet małej dozy humoru, nie ma miejsc relaksujących, dających jakieś psychiczne wytchnienie. Jest rozpad więzi społecznych, codzienna bezsensowna śmierć, kłamstwa bez zmrużenia oka, blichtr. Jest pokazywane z różnych stron nieliczenie się ludzi wpływowych i bogatych z przeciętnym ludzkim życiem. Jakże to inny sposób opisywania postsowieckiej rzeczywistości niż u Tatiany Polakowej. Brak żartów, przymrużenia oka, gorzkiej ironii i pewnej dozy odrealnienia. Tu wszystko jest brutalnie prawdziwe. Historie życia wielu postaci to alkohol, narkotyki, przemoc, kłamstwa, przypadkowa śmierć. Nieporadne próby poszukiwania szczęścia i kolejne przekreślone życiorysy tych, którzy nagle wypadają za burtę. Nie ma tu osób, których życie mniej lub bardziej nie przypominałoby chaosu. Chwilowy spokój to dla nich tylko krótka ułuda pozornej stabilizacji.
Siłą Daszkowej jest wyrazisty język i chłodny, przynajmniej zewnętrznie, precyzyjny opis. Siłą są postaci z krwi i kości, często złożone i niejednoznaczne, czasami do cna złe, pozbawione ludzkich uczuć, empatii. Autorka w jakimś momencie streszcza nam historię życia swoich bohaterów. Pokazuje różnorakie uwarunkowania, które ich ukształtowały. Tłumaczy to, co da się wytłumaczyć. Ukazuje wybory, niekoniecznie znajdując dla nich rozsądne, logiczne uzasadnienie. Przykuwa naszą uwagę, doskonale stopniując napięcie i utrzymując je do samego końca. Posługuje się jakże nam odruchowo wręcz bliską, nieomal mityczną postacią samotnego milicjanta walczącego o prawdę, wbrew otoczeniu i zwierzchnikom. Przypomina on dzielnych, nieustraszonych, osamotnionych szeryfów z popularnych westernów. Ryzykując życie, karierę składa elementy układanki i walczy o ukazanie całej nieprzyjemnej prawdy. To chyba zresztą z tą, trochę pomnikowo ubrązowioną postacią, najłatwiej się nam będzie w tej książce utożsamiać.
To mój pierwszy kontakt z pisarstwem Poliny Daszkowej. I jestem pewien, że nie ostatni. Powieść Dla Nikity jest bowiem świetnie napisana, zaskakująco wciągająca, intrygująca. I bardzo smutna. Choć kończy się pozytywnie, smutek – wierny towarzysz tej lektury – pozostaje.
Damian Kopeć