Nie mogę tego zrozumieć tej całkowitej pogardy dla ludzkiego życia

26.02.2009

Nie mogę tego zrozumieć tej całkowitej pogardy dla ludzkiego życiaH. Mankell, Zapora, przeł. I. Kowadło-Przedmojska, Warszawa: W.A.B. 2008, s. 544 (mroczna seria)

Znawcom i wielbicielom kryminału nazwisko Hanninga Mankella nie może być obce. To jeden z najwybitniejszych współczesnych pisarzy uprawiających ten gatunek literacki. Od 1999 roku publikuje powieści, których głównym bohaterem jest Kurt Wallander, zmęczony życiem komisarz policji. Książki te zostały przełożone na 39 języków, a łączny ich nakład osiągnął już prawie 25 milionów egzemplarzy. To oszałamiająca liczba, ale biorąc pod uwagę fakt, jak Mankell pisze i jakiego stworzył bohatera, w ogóle nie dziwi. W Polsce ukazały się już wszystkie powieści z Wallanderem w roli głównej. Ostatnia, Zapora, w ubiegłym roku.

Jest jesień. Niejaki Tynnes Falk po wyjęciu pieniędzy z bankomatu umiera. W tym samym czasie w innej części miasta dwie nastolatki z zimną krwią zabijają taksówkarza. Potem pojawiają się kolejne zwłoki, inne znikają, pół Skanii pogrąża się w ciemnościach… jedno wydarzenie goni drugie. Być może nie ma między nimi związku. Co jednak, jeśli jest? Jeśli rację ma prowadzący śledztwo Wallander, który podejrzewa, że zdarzenia te coś lub ktoś ze sobą łączy? Rozwiązanie zagadki będzie wymagało od śledczych nie lada pomysłowości, cierpliwego badania kolejnych tropów i dowodów, znajomości ludzkich charakterów i dużej dozy szczęścia.

Jak zwykle u Mankella, równorzędny wobec wątku kryminalnego jest motyw obyczajowo-psychologiczno-egzystencjalny. Wykreowany przez tego autora świat nie pozostawia złudzeń – żyjemy w czasach samotnych i wyobcowanych ludzi, w którym dominuje absurdalne, niczym niewytłumaczalne zło. Wallander z książki na książkę staje się coraz bardziej rozgoryczony i zmęczony. Nie może zrozumieć pogardy dla życia, jaką wykazują się coraz młodsi członkowie społeczeństwa. Zło ma oblicze nierozumnego nastolatka, bezmyślnego przypadkowego przechodnia lub sfrustrowanego outsidera. Niewiele można zmienić, poza rzetelnym szukaniem sprawców przestępstw. Grupa policjantów i ekspertów, w której pracuje Wallander, a z czasem także jego córka Linda, również nie jest wolna od zawiści, rywalizacji, podchodów i wzajemnego podżerania się. To frustrująca monotonia, powodująca coraz większą niechęć naszego bohatera wobec uprawianego zawodu. Nie jest także szczęśliwy prywatnie. Rodzina jest coraz mniejsza, córka żyje oddalona (choć na szczęście z książki na książkę zbliża się coraz bardziej do ojca), samotny Wallander zastanawia się więc nad ogłoszeniem matrymonialnym. Właściwie nie ma już szans na spokojne życie. Nie w tym świecie, nie w tym czasie.

Cały czas jednak, mimo przekrwionych ze zmęczenia oczu, cechuje go szybki refleks i intuicja, jakiej nie posiadają inni policjanci. To sprawia, że wciąż stoi na posterunku i wciąż wierzy, że ludźmi jednak kierują jakieś motywy, że to, co się dzieje, nie dzieje się przypadkiem, bez powodu i celu. To jego desperacka próba utrzymania jakiegoś porządku, jakiegoś sensu, być może straceńcza.

Twórczość Mankella – poza znakomitymi intrygami, wciągającymi historiami – to też próba zmierzenia się z oceną realiów społecznych naszych czasów, relacji łączących ludzi, możliwości naszego współistnienia obok siebie. Mankell pisze dobitnie, bez zbytnich sentymentalizmów i nie ucieka się do prostych wyjaśnień. To proza adekwatna do naszych czasów i zarazem podstawowa lektura każdego czytelnika kryminałów.

Bibliotekarka