C.Hart, Morderstwo według Agathy Christie, przeł. J. Bartosik, Warszawa: Prószyński i S-ka 1997.
Każdy wielbiciel kryminału prędzej czy później, a raczej prędzej, sięga po powieści Agathy Christie. Jednych wciąż zachwycają, innych już nużą, nikt natomiast nie kwestionuje jej wielkiego autorytetu i pozycji królowej kryminału, twórczyni tak wspaniałych postaci, jak panna Marple czy Hercules Poirot. Każdy z tych bohaterów ma już swoje miejsce w literaturze światowej, doczekał się ekranizacji i różnych wcieleń kinowych, wpłynął na powstanie nowych powieści, inspirując wyobraźnię kryminalnych twórców na tysiące sposobów. Dla nas, czytelników, bogata twórczość Christie i jej kontynuatorów to niesamowita okazja do dobrej rozrywki w długie jesienne (nie tylko) wieczory i kryminalnej zabawy.
Któż z nas, wielbicieli twórczości Christie, nie chciałby wziąć udziału w ogromnym festynie czy konferencji poświęconej jej książkom i życiu? Odgadywać na podstawie wskazówek ukryte informacje i niczym niezrównany detektyw Poirot po śladach podążać do celu, czyli rozwiązania kryminalnego konkursu. Kto nie chciałby posłuchać, jak inni znawcy pisarstwa autorki z pasją porównują szczegóły z jej książek, spierając się o drobiazgi? A może ciekawie byłoby wziąć udział w amatorskim przedstawieniu teatralnym jako wybrana postać Christie? Albo – zainspirowani nią – stworzyć samemu powieść czy sztukę? A znaleźć się w księgarni, której wszystkie dekoracje i cały klimat wywodziłby się z twórczość Królowej, i popijając angielską herbatkę, dyskutować o roli kryminału w świecie? Och, piękne marzenia, które – mam nadzieję – uda się zrealizować (na wszelki wypadek zaglądajcie na ZwB, może choć część jest realna ;-)
Pomysł na festyn czy konferencję o twórczości Christie nie jest czymś nowym. I co tu dużo kryć – bywa niebezpieczny. Pamiętacie Zbrodnię na festynie, w której Ariadne Olivier zaprasza Poirota, by był główną atrakcją imprezy i wręczał nagrodę zwycięzcy Polowania na Mordercę? Oczywiście wiemy, czym się to skończyło: gdzie jest Poirot, jest i zbrodnia. A Morderstwo odbędzie się? Wszyscy udają się na zapowiedziane przez ogłoszenie spotkanie, sądząc, że oto będą mieli do czynienia z przepyszną zabawą w mordercę lub przynajmniej żartem, jednak realna zbrodnia nie okazuje się już taka zabawna.
W wielu inspirowanych twórczością Christie filmach czy książkach ten motyw również jest obecny. Ja chciałabym przywołać jedną z moich ulubionych książek – Morderstwo według Agathy Christie Carolyn G. Hart. Czytając tę powieść, ma się wrażenie – które na pewno będą podzielać inni wielbiciele brytyjskiego kryminału – że wreszcie ktoś dokładnie opisał, co nas tak fascynuje w Christie, a na dodatek ujął to w formie kryminału, i to dobrego.
W setną rocznicę urodzin Agathy Christie w Palmetto House na Broward’s Rock Island w Karolinie Południowej odbywa się konferencja ku jej czci, organizowana przez pełną werwy właścicielkę księgarni „Śmierć na żądanie” Annie Laurance Darling. Będzie świetna zabawa. Pojawią się najlepsi autorzy kryminałów, wydawcy, krytycy, no i mniej lub bardziej szaleni czytelnicy: urokliwe starsze panie z rozwianym włosem próbujące prześcignąć się w znajomości detali z książek, napuszeni „znawcy”, ciche młode pisarki i pewni siebie starzy wyjadacze. Przy angielskiej herbatce będą oni namiętnie dyskutować o wyższości panny Marple nad Herculesem Poirotem (i na odwrót), odnajdować podobieństwa między autorką i Ariadną Olivier (przy okazji spożywając kilogramy jabłek i szarlotki), dowodzić, że wiedzą już dokładnie, które cechy zawsze u Christie charakteryzują mordercę, tak że od razu wiadomo, kto nim będzie (też mam taką teorię;-)), kłócić się o to, czy dane morderstwo było wiarygodne i czy panna Marple jest najlepszą znawczynią natury ludzkiej, wreszcie wezmą udział w konkursie na znajomość twórczości Christie i w odgadywaniu na podstawie wskazówek, o który tytuł Christie chodzi, by wygrać ogromne pudełko czekoladek, przy okazji kłócąc się, czy Margaret Rutheford dobrze zagrała pannę Marple. Zło jednak nie śpi. Na jednego z uczestników konferencji Neila Bledsoe, wyjątkowo nieprzyjemnego drania, ktoś wciąż dokonuje zamachów, z których ten ledwo uchodzi z życiem. Pierwszy jednak ginie nie on, lecz niejaki… James Bentley (skąd znacie to nazwisko?). Potem pojawiają się kolejne ofiary. Grupa detektywów-amatorów postanawia rozwikłać zagadkę. Z jakim skutkiem, to już musicie przeczytać. Ja się bawiłam przednie, zwłaszcza że autorka opatrzyła każdy rozdział jedną wskazówką z wybranej powieści Christie, a czytelnik – chcąc nie chcąc – poza śledzeniem fabuły wysila swoje szare komórki, by odgadnąć odpowiedzi. Oby takich książek i zabaw było jak najwięcej.
Bibliotekarka