Światło prawdy

27.01.2012

G. Braver, Tunel, przeł. A. Kalus, Poznań: Replika 2011, 364 s.

KUP W KSIĘGARNI ZwB

Nie bez powodu Gary Braver w swojej najnowszej książce wykorzystał motyw tunelu ze światłem na końcu, powtarzający się w doznaniach większości osób przeżywających śmierć kliniczną. Bo to właśnie życie po śmierci było... No właśnie! Chciałam napisać… tłem snutej historii. Ale czy na pewno?

Po lekturze miałam wrażenie, że tunelem okazała się nie tylko skomplikowana intryga, umiejętnie konstruowana i zmieniana przez autora w zależności od tempa akcji i pojawiających się nowych faktów, ale i współczesna wiedza na temat życia po śmierci oraz obietnica odpowiedzi na pytanie, na które ludzkość szuka rozwiązania, odkąd uwierzyła w Boga. Autor pokazał mi mroczny tunel naukowych i teologicznych informacji i pulsujące na jego końcu światełko prawdy, kusząc przy tym intrygującą fabułą. Weszłam więc do mrocznego tunelu, z którego nie mogłam się już wycofać. Tak jak główny bohater Zack. Dwudziestoczteroletni student ostatniego roku, który w wyniku wypadku zapadł w śpiączkę, mając nikłe szanse na wybudzenie się.

A jednak cud nastąpił! Po dziesięciu tygodniach snu w Wielki Piątek Zack przemówił językiem Jezusa, czyli po aramejsku, recytując „Modlitwę Pańską”, by odzyskać ostatecznie świadomość w Niedzielę Wielkanocną. I pewnie to zdarzenie nie miałoby większego znaczenia, bo sam bohater, jak i jego matka, byli zdeklarowanymi ateistami, gdyby nie nagranie tego momentu przez nieodpowiedzialną pielęgniarkę, która udostępniła je w portalu społecznościowym. Wywołało ono tam poruszenie nie tylko wśród wierzących, dla których było ono pełne znaków i cudów zesłanych przez Boga, ale i wśród naukowców szukających dowodów na życie po śmierci oraz osób głoszących ewangelię i szukających potwierdzenia monopolu na jedyną i słuszną prawdę właśnie ich wiary. Zack, wypierając się własnych doznań, zgodził się na eksperymentalne badania transcendencji umysłu dla... pieniędzy. Nie przypuszczał, że zainteresują się nim również duchowni, a także tajemniczy morderca. Miejsce, do którego oboje zabrnęliśmy, nie pozostawiało większego wyboru. Dla Zacka nie było odwrotu w walce o swoją przyszłość, a ja musiałam i chciałam czytać dalej, pomimo szalejącej wokół wojny na argumenty naukowe i wywody teologiczne, pomiędzy nauką a religią, chemią mózgu a transcendencją, pewnością a wiarą, duchowością a psychologią, doświadczeniami mistycznymi a halucynacjami czy pragnieniem i namiętnością a racjonalizmem. Tyle że on miał do stracenia życie, a ja wiarę w ciągłość istnienia duszy.

Autor, pokazując całą współczesną wiedzę na temat życia po śmierci, zachował obiektywizm i wykreował wielu różnych bohaterów prezentujących całe spektrum postaw światopoglądowych: od wierzącego w Boga przyjaciela Zacka, poprzez szukającego dowodów naukowca prowadzącego eksperymenty na studencie, aż do ludzi zawodowo oddanych sprawom wiary, do tego stopnia, że byli zdolni w jej imieniu popełnić zbrodnię, nadinterpretować przesłanie Biblii i wykorzystywać do tego celu złaknionych wierzyć. Mogłam więc wybierać, analizować, rozważać, odrzucać lub uwierzyć. Albo stwierdzić tak jak Zack – „być może”. Opowieść dawno zakończona, książka już zamknięta, a ja nadal tkwię w Tunelu, po przeczytaniu którego nie mogę o nim zapomnieć i po którym nadal myślę, rozważam i zastanawiam się nad jednym pytaniem: „Czy warto wiedzieć, co jest na końcu ziemskiego życia?”. A zaraz po nim nad pytaniem drugim i być może jeszcze ważniejszym: „A co, jeśli tam czeka na mnie tylko Szatan?”. Że co? Że przesadzam? Nie po Tunelu!


Maria Aikida