Zbrodnia w kuchni

18.01.2012

A. Stawska, Karmiąc zło, Warszawa: Wydawnictwo Pi 2012, 192 s.

Adrianna Ewa Stawska ma dwie pasje. Jedną z nich są kryminały, a drugą zdecydowanie sztuka kulinarna, czego niezbitym dowodem są jej dwie książki na ten temat – Kuchnia kresowa z Podlasia i Atlas kanapek świata. Obie dziedziny wymagają wiedzy, zaangażowania i szczególnych umiejętności.

Przypomnijmy, że autorka napisała świetną powieść Śmierć w klasztorze, wydaną w 2007 roku, a także wiele opowiadań, spośród których między innymi warto wymienić Martwą kawkę zamieszczoną w antologii Mogliby w końcu kogoś zabić (2010). Istotną cechą jej twórczości sensacyjnej jest dopracowywanie charakterystyk postaci i ich kreacja. Główna bohaterka Śmierci w klasztorze, podinspektor Ewa Lewicka, ma wiele wspólnego z major Anną Kemieńską z powieści Marininy – posiada analityczny, dociekliwy umysł i spostrzegawczość, której niewiele umyka, ale też jest wyjątkowo kobieca i delikatna. Pamiętam, że onegdaj bardzo się ona podobała czytelnikom, i wierzę, że w końcu ponownie pojawi się w jakiejś nowej powieści, do czego autorkę namawiam z całego kryminalnego serca.

Póki co na razie w oczekiwaniu na kontynuację przygód Lewickiej mamy okazję podziwiać kunszt pisarski autorki w minipowieści Karmiąc zło, opublikowanej w serii Superkryminał. Sama specyfika tego typu miniatur kryminalnych, mających wiele wspólnego ze skondensowaną formą seriali telewizyjnych, wymusza określone postępowanie pisarza. Pamiętajmy, że o wiele trudniej jest napisać dobre krótkie opowiadanie, nowelę czy esej niż długą powieść. Trzeba nie lada mistrza, by potrafił stworzyć charakterystyczne, ujmujące czytelnika postacie, zawiązać intrygę, doprowadzić do zaskakującego finału i zmieścić się w przyjętej konwencji. A Stawska to potrafi! (Dodam na marginesie, że w Polsce powoli pojawiają się twórczynie, które uprawiają podobny rodzaj wypowiedzi. Wśród nich warto wspomnieć o Annie Klejzerowicz i jej Ostatnią kartą jest śmierć oraz Izabeli Szolc z Strzeż się psa. Miejmy nadzieję, że panie wspólnie wypromują modę na zbrodnicze miniatury).

Karmiąc zło świetnie łączy w jedną zgrabną całość dwie wspomniane pasje autorki. Akcja powieści rozgrywa się bowiem w świecie najlepszych warszawskich restauratorów. Konkurencja, obsesyjnie chronione tajemnice przepisów, walka o kontrakty i media – wszystko to sprawia, że środowisko to aż prosi się o zbrodnię. I rzeczywiście ktoś ginie. „To Hubert Renkiel, lat trzydzieści sześć, z zawodu kucharz, właściciel restauracji i… – tutaj mężczyzna w golfie zawiesił znacząco głos – … gwiazda telewizyjna. W trakcie przyjęcia, którego był współorganizatorem, poczuł się źle. Nim przyjechało pogotowie, stracił przytomność i upadł. Reanimacja się nie powiodła. Lekarz stwierdził zgon na skutek zatrucia chemicznego. Sprawa jest niejasna” (s. 8).

Nie bez powodu przytaczam opis ofiary, gdyż pokazuje on, w jaki sposób autorka pisze. Stosując krótkie dynamiczne wypowiedzi i podając wiele szczegółów w bardzo krótkim fragmencie, szybkimi posunięciami (chciałoby się napisać pióra) zarysowuje całą sytuację związaną z denatem. A dodam, że podaje szczegóły nie tylko opisowe, ale i też wprowadzające w charakter postaci, jego status towarzyski i możliwość zbrodni. Takich rysunków jest wiele, a wśród nich na szczególną uwagę zasługują portrety dwóch policjantów prowadzących śledztwo, Wituły i Antałowicza. Fizycznie i charakterologicznie jednocześnie podobnych i… skontrastowanych, co autorka wykorzystuje, by grać ich cechami i stwarzać komediowe sytuacje. Umiejętnie przy tym naprowadza ich – i nas, czytelników – na różne tropy i watki, wynikające z przesłuchań świadków i rekonstrukcji zdarzeń, by w finale – jak to w klasycznym kryminale – dać odpowiedzi na wszystkie pojawiające się pytania. Jakie są to odpowiedzi, oczywiście nie powiem, warto samemu się przekonać, czy ma się śledczego nosa. 

Powiem jedynie, że efekt nałożenia się tematyki kryminalnej i kulinarnej w powieści Stawskiej jest wyjątkowo „smaczny”. Kuchnia to lekka, ale wyrafinowana. Rzekłabym kryminalny majstersztyk z nutą pasji na solidnym pisarskim postumencie.

Bibliotekarka

 

Mnie mordercze myśli nachodzą podczas sprzątania - wywiad z A. E. Stawską 

 Kwiat jabłoni- opowiadanie A. E. Stawskiej

Recenzje książek Stawskiej na ZwB