M. Kallentoft, Ofiara w środku zimy, przeł. B. Pawłowska-Pettersson, Poznań: Rebis 2010, 448 s.
Naprawdę nie wiem, jak opisać Ofiarę w środku zimy. Wszystkie słowa wydają mi się zbyt blade wobec poetyckości (!) tego kryminału, jego głębi i bezlitosnego piękna. Właściwie powinnam się poddać i zamiast recenzji zaproponować po prostu przeczytanie powieści Kallentofta. Może byłaby to najkrótsza recenzja świata, ale też chyba jedyna właściwa w przypadku tak dobrej książki. Nic, co napiszę, nie odda tego, jak jest przejmująca i smutna i jak bardzo może wstrząsnąć czytelnikiem. Choć to przecież tylko kryminał…
Powieść zaczyna się od zwłok, potwornie okaleczonej ofiary, która w najmroźniejszym miesiącu zimy wisi na drzewie. Ciało jest nagie, zakrwawione i tak zamarznięte, że czytelnikowi przechodzą ciarki po plecach. Chyba nie ma człowieka, który po przeczytaniu opisu ofiary zwisającej w straszliwym mrozie z drzewa nie zastanawiałby się nad tym, jak bardzo zimno musiało jej być, jak cierpiała i jak się bała. Przeraźliwy makabryczny obraz, który wzmaga sugestywna okładka książki. Równie sugestywna i zajmująca jest treść powieści, która za pomocą kryminalnej historii ukazuje niełatwą prawdę o ludziach.
Zamordowany Bengt Andersson, zwany Bengan Piłka, poniżany i wyszydzany grubas nieumiejący dbać o higienę, był ofiarą właściwie od początku życia. Jego najgorszymi wrogami zaś były najbliższe mu osoby. To prawda, że „miłość i śmierć są sąsiadkami. Mają tę samą twarz. By umrzeć, człowiek niekoniecznie musi przestać oddychać, nie musi też oddychać, by żyć. Nie ma żadnej gwarancji, ani w przypadku śmierci, ani miłości” (s. 13). Zgonem Bengta bardzo przejmuje się komisarz Malin Fors, która niemal fizycznie odczuwa cierpienie maltretowanego człowieka. To ona stara się zrozumieć, znaleźć powody, pojąć… i wymierzyć sprawiedliwość. Trudne poszukiwania prowadzą ją tropem mordercy w głąb świata, którego nikt z nas nie chciałby odkryć: świata pokaleczonych psychicznie ludzi, którzy nie umieją inaczej okazać swojego uczucia, jak poprzez zadawanie bólu. Którzy właściwie w taki sposób bronią się przed sobą nawzajem i przed wszystkimi innymi.
Między Malin a Bengtem na oczach czytelnika, bo zupełnie nieświadomie dla niej, nawiązuje się dialog (narracja jest w powieści prowadzona dwutorowo: raz z perspektywy osób żyjących, raz z perspektywy zabitego): dialog śmierci i życia, ofiary i śledczej, dialog dwóch samotnych osób, z których ta pierwsza dopiero teraz odczuwa, że może coś znaczyć dla ludzi. Tak, to samotność jest głównym tematem Ofiary w środku zimy. Samotność i okrucieństwo, z jakim mogą nas traktować najbliżsi ludzie, bezmyślnie i z całą nienawiścią, na jaką stać człowieka. Poznając wraz z Malin i innymi policjantami kolejne fakty, dochodząc powoli do prawdy, przestajemy wierzyć w dobro człowieka. Snuta niejako półszeptem opowieść o sobie samym nieżywego Bengta, jego przemyślenia o ludziach, o tym, „Co z człowiekiem mogą zrobić zbłąkane myśli, dokąd mogą go zawieść” (s. 46), bezgłośna rozmowa z Malin, delikatna i smutna, tworzy niesamowity kontrast dla realnego wynaturzenia ludzi, które obserwujemy w drugim planie powieści. To ten właśnie kontrast podkreśla grozę, z jaką mamy do czynienia w Ofierze. Żeby ocaleć w takim świecie, „trzeba włączać i wyłączać egzystencję jak jakieś urządzenie” (s. 155). Większość nie ma szans, a każde kiedyś popełnione zło owocuje w przyszłości kolejnym złem, każda krzywda krzywdą.
Tak jak pisałam na początku, trudno jest znaleźć słowa, które w adekwatny sposób opiszą tę książkę. Jest ona bowiem jak piękny i jednocześnie niewymownie smutny wiersz, jak obraz, od którego odchodzimy z przekonaniem, że wiele nas nauczył, że ujawnił jakąś prawdę, którą każdy człowiek musi znać. Ofiara w środku zimy Monsa Kallentoffa, uznanego już autora, rzeczywiście wprowadza – jak sądzę nie tylko na nasz rynek czytelniczy – nową jakość, wyraźnie inną niż dotychczas znana nam skandynawska produkcja (niczego jej nie ujmując, bo też jest świetna). Mam tylko nadzieję, że kolejna powieść tego autora – Śmierć letnią porą – ukaże się w Polsce jak najszybciej.
Bibliotekarka