Gdy własne ja wymyka się spod kontroli

02.09.2010

W. Płatowa, Kryształowa pułapka, przeł. D. Blank. Katowice: Videograf II 2010, 383 s. (Seria z Kobrą)

Kryształowa pułapka Wiktorii Płatowej to piąty współczesny kryminał rosyjski wydany w Serii z Kobrą. Kolejny dobry kryminał. Prawdziwa pułapka dla czytelnika: łatwo można bowiem dać się ponieść sensacyjnej fabule. Świetna narracja i ciekawie poprowadzona intryga zapewniają niezłą rozrywkę. I co najważniejsze, powieść do końca trzyma w napięciu, oferując niespodziewane zakończenie.

Tym razem obserwujemy rzeczywistość rosyjską oczami „nowych Rosjan”. Do ekskluzywnego górskiego ośrodka wypoczynkowego na Kaukazie przyjeżdża Olga Krasińska z mężem i macochą. Mogłoby się wydawać, że rodzince niczego nie brakuje do pełni szczęścia. Małżonkowie są zakochani w sobie po uszy. Macocha Olgi jest jej zaufaną przyjaciółką. Dzięki ojcu Olgi, prezesowi koncernu naftowego, człowiekowi wpływowemu i majętnemu, rodzinę stać na wszelkie ekstrawagancje. Mark Krasiński, zatrudniony u teścia, zajmuje świetne stanowisko i realizuje swoje ambicje. Olga może poświęcić się tłumaczeniom poezji, a Inka – rozkapryszona żona oligarchy, na okrągło bawi się i flirtuje. Pełna sielanka. Ale do czasu. 

Nad głowami członków rodziny zaczynają się zbierać czarne chmury. Wszystko zaczyna się od przepowiedni Cyganki, która wróży Oldze rychłą śmierć, jeśli natychmiast nie wróci do Moskwy. Koszmarny sen, który wkrótce potem śni się Oldze, staje się zapowiedzią prawdziwych nieszczęść. Dziewczyna z przerażeniem spostrzega, że jej poukładane, pozbawione rozterek życie zaczyna chwiać się w posadach. Do głosu dochodzi drugie ja, na które nie ma wpływu i nad którym nie panuje. Dręczą ją napady agresji, uczestniczy w wydarzeniach, których potem nie pamięta. Gdy w końcu zostaje oskarżona o morderstwo, nie ma już wątpliwości, że odziedziczona po matce choroba psychiczna stała się faktem dokonanym. 

Tymczasem w kurorcie już od jakiegoś czasu zaczynają znikać wczasowicze. Jeden z ratowników, Wasia Sikaczyński, znajduje narzędzie zbrodni, po czym przepada bez wieści. Tylko Pał Pałycz Zwiagincew, szef ochrony, martwi się przedłużającą się nieobecnością przyjaciela. Wkrótce na głowę byłego milicjanta zwalą się nowe kłopoty: dziwne zachowanie Olgi stanie się przyczyną wielu komplikacji.

Postać detektywa jest najbardziej udana w powieści. Obraz tego stuczterdziestokilowego, niechlujnego, zmęczonego życiem mężczyzny, który po śmierci syna niemal zapija się na śmierć, jest prawdziwy i przekonujący. Zwiagincew wegetuje w kurorcie, pracy ma niewiele, więc przeważnie pije, a potem leczy kaca. Zbrodnia wymusza na nim podjęcie działań śledczych. I wtedy okazuje się, że niemrawy grubas, którego lekceważy nawet obsługa hotelu, jest człowiekiem inteligentnym i energicznym. Przełamując wewnętrzne lenistwo i niechęć do jakiejkolwiek aktywności, rozwiązuje zagadkę morderstwa i dziwnych zdarzeń w kurorcie.

Powieść przypomina dobry film sensacyjny. Żywe dialogi i szybkie tempo wielopłaszczyznowej narracji sprawiają, że czytanie staje się prawdziwą przyjemnością. Przedstawienie wydarzeń z różnej perspektywy (sporego dreszczyku emocji dostarczają zwierzenia tajemniczego mordercy) wprowadza niemało zamieszania. I choć czytelnik jest w stanie wyłapać wiele śladów i tropów, dramatyczne zakończenie powieści dostarcza sporej dawki adrenaliny. A to się liczy.

Aleksandra Stronka

 

Książki Wiktorii Płatowej na ZwB