Im mniej wiesz, tym spokojniej śpisz

03.05.2010

A. B. Międzyrzecki, Rok Barona, Warszawa: Aurum 2010, 328 s.

Dariusz Barański, pseudonim Baron, główny bohater wydanej przez wydawnictwo Aurum książki Rok Barona, znał wskazaną w tytule niniejszej recenzji zasadę. Ale czy się do niej stosował? Oczywiście, nie.

Autor powieści nie ujawnia zbyt wielu danych na swój temat, a różne mimochodem przekazywane plotki wskazują, że i w oficjalną biografię podaną na skrzydełku wierzyć specjalnie nie można. Według podanej noty Międzyrzecki jest politologiem, który studiował na Uniwersytecie Wrocławskim, uwielbia wrocławskie krasnale i zna się na ludzkiej naturze. Chyba tylko tę ostatnią cechę jesteśmy w stanie w miarę zweryfikować, opierając się na fabule i na kreacji bohaterów książki.

Baron jest szefem grupy gangsterów skupionych wokół „Siódemki”, knajpy o szczególnym klimacie. Ludzie ci znają się jak łyse konie, praktycznie od dziecka, razem rozpoczynali swoje przestępcze kariery, ściągali haracze, handlowali różnorakim towarem, zastraszali i wyłudzali. Nie tylko się dobrze znają, ale i lubią, choć chyba najważniejszą więzią, jaka ich łączy – poza pieniędzmi – jest poczucie bycia grupą. Pewnego dnia Baron zostaje niespodziewanie zastępcą samego bossa, niejakiego Cisa, któremu grunt zaczyna się palić pod nogami, woli więc oddalić się na bezpieczną odległość, wyjeżdżając za granicę. Baron nawet gdyby chciał, nie mógłby odmówić przyjęcia takiego zaszczytu, ale nie chciał. Możliwości, jakie wynikają z zastępowania szefa, czyli bycie aktualnym szefem, fascynowały Barona. Od tej pory dysponuje on grupą najważniejszych gangsterów, którzy zajmują się poszczególnymi działkami organizacji, i naturalnie niejako wchodzi – choć nie bez oporów z ich strony – w rolę autentycznego mafijnego bossa. Przejęcie tych obowiązków oznacza dużą zmianę – także w natężeniu problemów i skali przestępstw, jakimi zajmował się dotychczas Baron wraz z kumplami (narkotyki, zlecenia zabójstw i tym podobne akcje). Wszystko wydaje się dobrze iść, choć nie bezproblemowo, jak to w takim biznesie – każdy chce coś uszczknąć dla siebie, wielu stacza się w narkotyki, inni nałogowo uprawiają hazard, jeszcze inni nie stronią od panienek. Jednym słowem, każdy ma jakieś słabości. A wróg, czyli policja, nie śpi… 

Baron jest sprawnym szefem. Pilnuje interesów Cisa, choć ten wyraźnie ma do niego ograniczone zaufanie. Chroni swoich przyjaciół i stara się odpłacać wrogom pięknym za nadobne. I dowiaduje się coraz więcej – o Cisie, samej organizacji, poszczególnych osobach zajmujących się brudnymi interesami, o płatnym mordercy działającym na zlecenie mafii… zna miejsca i sposoby przerzutu narkotyków i robi się coraz bardziej pewny siebie. Czym zakończy się jego historia? Jakim człowiekiem jest tak naprawdę Baron? Czym kierują się tacy ludzie jak on?

Na te i na inne pytania książka rzeczywiście odpowiada. Obok wartkiej fabuły, która bardzo wciąga czytelnika i nie pozwala mu się nudzić, otrzymujemy właściwie studium gangstera: jego ciekawie podaną charakterystykę psychologiczną, oczywiście nie w formie nużących opisów, ale ukazaną w akcji, poprzez działania i konkretne reakcje, kierujące mężczyzną motywy, w tym marzenia o spokojnym domu rodzinnym, życiu w luksusie i zabezpieczeniu na starość. Mamy też znakomicie oddaną psychologię grupy i relacji łączących przestępczy świat, pokazanych z socjologiczną dokładnością i znajomością rzeczy, bez zbędnych złudzeń i zakamuflowanych uzasadnień takich czy innych procesów, które mogły doprowadzić do wytworzenia się grupy przestępczej. Jednym słowem, otrzymujemy obraz mechanizmów działania ludzi pokroju Barona oraz ogólnie siatki przestępców, ale bez moralizowania i chęci naprawiania świata. Mnie się takie podejście autora bardzo podoba. Obraz twardego, męskiego świata, w którym rządzą brutalne reguły, a który też ma swoją przeciwwagę w równie brutalnym świecie policji, jest przekonujący i mimo – nazwijmy to – „ludzkiej” kreacji Barona, zupełnie niesentymentalny. To ogromna zaleta tej powieści. Polecam ją czytelnikom ciekawym świata przestępczego, chcących nie tylko przeżyć intelektualną przygodę związaną z faktem przeczytania dobrej fabuły, ale też pragnących zrozumieć dzięki niej jakiś fragment otaczającej nas rzeczywistości.

Bibliotekarka

 

A. B. Międzyrzecki, Rok Barona - fragment 

Najważniejsze, aby sprowokować dyskusję - A. B. Międzyrzecki o Roku Barona