G. Grzegorzewska, Żniwiarz, Kraków: EMG 2006, s. 216.
Upalny sierpniowy dzień, okolice małego miasteczka. Piękna dziewczyna na rowerze, jadąca ścieżką obok pola kukurydzy. Chwilę potem jej głowa, ścięta kosą, toczy się po ziemi. Tak zaczyna się debiutancka powieść Gai Grzegorzewskiej Żniwiarz, opublikowana jako trzeci tom Polskiej Kolekcji Kryminalnej Wydawnictwa EMG.
Żniwiarz to naprawdę dobrze napisana powieść. Jej mocną stroną jest intryga i zakorzenienie w twórczości Agathy Christie oraz operowanie odniesieniami do klasycznego kryminału, zwłaszcza metody Sherlocka Holmesa. Rozgałęziona i wielowątkowa intryga sprawia, że podczas lektury cały czas mamy to satysfakcjonujące poczucie, iż zagadka nie jest tak prosta do rozwiązania, jakby się zdawało. Bardzo dobrze wpływa na treść książki wykorzystanie przez jej autorkę postaci i sytuacji znanych z twórczości Królowej Kryminału. Stara wiejska czarownica, dom nad kanałem, tajemnica z przeszłości, młoda kobieta poszukująca domu do zamieszkania na wsi, podejrzany lekarz z dziwną córką – wszystko to postacie i elementy świata znanego nam z pisarstwa Christie. Umiejętnie wplecione we współczesną fabułę Żniwiarza sprawiają, że kryminał iskrzy się ciekawymi aluzjami, a czytelnik wręcz zastanawia się, kiedy pojawi się panna Marple. Panny Marple nie ma, ale jest za to detektywka Julia Dobrowolska – młoda, stanowcza i szybka główna bohaterka powieści. Julia – ze względu na swój wiek i płeć – musi się borykać z uprzedzeniami w stosunku do swojej osoby. Przedstawiciele małomiasteczkowej policji początkowo nieźle dają jej w kość, ale z czasem jej profesjonalizm zaczyna ich przekonywać, a ona sama zyskuje szacunek.
Interesujący jest również wątek miłosno-erotyczny. Młoda detektywka, choć dojrzała jak na swój wiek, popada w fatalne zauroczenie baaaardzo męskim policjantem. Zauroczenie jest obopólne, ale czy na pewno ten związek ma przyszłość?
Bibliotekarka