Mon cheri Hastings! 5

18.12.2007

Poirot pisze tym razem o spotkaniu członków OKK z Krzysztofem Maćkowskim, autorem Raporu Badeni.

Witaj Hastings!

Byłem na kolejnym spotkaniu w Oliwskim Klubie Kryminału, tym razem z przybyłym do nas z królewskiego grodu Kraka Krzysztofem Maćkowskim i jego Raportem Badeni. Przyszło mało osób, niestety, szkoda, ale mimo wszystko nie było to spotkanie sam na sam z pisarzem, jak to się raz zdarzyło podczas niedawnego Festiwalu Kryminału. Przy okazji odnalazł się zaginiony pisarz, Leonid Józefowicz. Pamiętasz, jak Ci pisałem, że nie dojechał na spotkanie z powodu katastrofy kolejowej? Otóż dotarł w końcu, po kolejnych perypetiach, do Gdańska. Okazało się, że w czasie postoju wysiadł z żoną, szukając jakiegoś transportu do miasta nad Motławą, i wtedy pociąg ruszył. Na szczęście udało im się jednak wsiąść i dojechać do celu. Iście kryminalna podróż.
 
Atmosfera była świąteczna, o co zadbali gospodarze OKK: stoły pięknie udekorowane koszyczkami z piernikami i korzennymi ciasteczkami oraz mandarynkowe piramidki. Krzysztof Maćkowski okazał się bezcennym świadkiem – nie tylko zeznał wszystko, co wiedział, ale zrobił to bez przymusu, bez konieczności zadawania naprowadzających pytań. Pierwszy raz zetknąłem się z takim przypadkiem! Niestety, nie udało mi się zapoznać z jego Raportem Badeni, co przyznaję ze wstydem. Nadrabiam to teraz i muszę przyznać, że jego lektura bardzo mnie wciągnęła. Nie jest to suchy raport policyjny, ale ze smakiem i przystępnie przedstawiona sprawa śmierci młodej studentki Justyny Badeni. Rzecz dzieje się w roku 1900, nie jest to więc taki odległy czas. Przy okazji sporo dowiedziałem się o futbolu.
 
Książka wciąga i to bardzo. Jest wielce smakowita: najpierw niby nic, obojętnie, potem powoli zaczyna do nas docierać smak i zapach. Przypomina mi to cappuccino, które piłem w Wiedniu: najpierw zimna piana, potem powoli przez kolejne warstwy coraz cieplejszej kawy, aż do najgorętszego dna. Tak samo było i w tym przypadku. Nie mogę się już doczekać rozwiązania, choć przyznam się, że mam już pewien scenariusz tych tragicznych wydarzeń. Zobaczymy, czy Maćkowski się nie pomylił. Spotkanie było krótkie, ale intensywne, inspektor Stawicki (któremu miałem przyjemność uścisnąć dłoń) przepytał świadka sprawnie. Spotkamy się już po Nowym Roku.
 
PS Nie wiem, czy już wspomniałem, że Raport Badeni to niezwykły przewodnik po Krakowie. To niesamowite miasto, nic się w obrębie Starego Miasta nie zmieniło, więc śmiało można go zwiedzać z dołączonym do książki planem. Co niewątpliwie uczynię podczas wakacji. Trzymaj się Hastings ciepło i świątecznie.

Twój H.P.