Nakładem Wydawnictwa Replika pojawiła się właśnie na naszym rynku druga powieść Johna Eversona, zatytułowana Ofiara. Z tej okazji poprosiliśmy autora tego znakomitego horroru o kilka słów na jego temat.
Gdy zaczynałem pisać Ofiarę (Sacrifice), chciałem stworzyć książkę bardzo różną od mojej pierwszej powieści, zatytułowanej Demoniczne przymierze (Covenant). W moim debiucie przedstawiłem mroczne przygody młodego dziennikarza Joe Kierana na klifie nieopodal małego nadmorskiego miasteczka Terrel. Tekst miał klaustrofobiczną atmosferę. W nowej książce miałem zamiar wysłać Joe'ego w całkiem inną podróż - szaloną samochodową wyprawę przez Stany.Jednocześnie chciałem, by czytelnik był usatysfakcjonowany nawet bez znajomości poprzedniej części. Kiedy zaczynałem pisać Ofiarę (na końcu 2002 r.), nie miałem jeszcze podpisanej umowy na wydanie Demonicznego przymierza i wcale nie byłem pewny, czy kiedykolwiek to mi się uda. Przez kilka lat rozsyłałem tekst do wielu wydawnictw, ale dopiero pod koniec 2004 roku książka doczekała się druku w Delirium Books (a na większy nakład w wersji paperbackowej czekać trzeba było jeszcze kolejne cztery lata).
Choć nie wiedziałem, czy kiedykolwiek uda mi się opublikować Demoniczne przymierze, chciałem wykorzystać opisane tam zdarzenia jako tło dla nowych przygód. Niezbyt bezpieczne było pisanie ciągu dalszego tekstu, który mógł nigdy nie znaleźć się na półkach księgarskich, postanowiłem więc "włączyć" tyle z poprzedniej książki do Ofiary, by czytelnicy nie musieli czytać tej wcześniejszej pozycji. Bohaterowie Ofiary w większości nie występują na kartach pierwszej książki, a akcja rozgrywa się zazwyczaj z dala od terrelskiego klifu. Więc co łączy oba te teksty?
Demony.
W Demonicznym przymierzu pojawia się demon imieniem Malachai. Od dłuższego czasu strzegł on mieszkańców Terrel przed hordą morderczych bezcielesnych sukubów zwanych Curburydami. Oczywiście ta ochrona ma swoją cenę - i właśnie ta "cena" jest tematem powieści. Curburydzi nie pojawiają się bezpośrednio na kartach książki, a jedynie w tle opowieści. W nowej powieści chciałem przyjrzeć im się bliżej. Złym charakterem w Ofierze jest Ariana, upadła niedoszła zakonnica. W bibliotece klasztoru, w którym odbywa nowicjat, znajduje ona starą księgę o Curburydach i na skutek tego opuszcza to miejsce, by wkroczyć na ścieżkę ciemności. Postanawia ściągnąć Curburydów do realnego świata - by to osiągnąć, musi dokonać serii rytualnych seksualnych mordów w różnych miejscach kraju.
Na scenie pojawiają się Joe i Malachai, wspólnie przemierzający Stany Zjednoczone i próbujący powstrzymać Arianę. W czasie swej podróży "rekrutują" Alex, nastolatkę potrafiącą rozmawiać ze zmarłymi.
Fabuła książki pozwoliła mi zabrać Joe'ego i Arianę w kilka moich ulubionych miejsc (a przy okazji pokazać je czytelnikom). Powieść rozpoczyna scena rozgrywająca się w moim ulubionym klubie gotyckim, Elysium w Austin (Teksas). Bohaterowie trafiają też do Nowego Orleanu. A podróż Ariany zaczyna się w San Francisco. Kto mnie dobrze zna, wie, że są to moje ulubione amerykańskie miasta. Nic więc dziwnego, że tam właśnie umiejscowiłem kolejne sceny powieści.
Pracę nad Ofiarą zacząłem kilka lat po skończeniu Demonicznego przymierza, zastanawiałem się więc, czy jestem w stanie napisać nową książkę. By dać sobie odpowiedniego "kopa", zgłosiłem się do uczestnictwa w Narodowym Miesiącu Pisania Powieści. NaNoWriMo odbywa się każdego listopada i polega po prostu na zakopaniu się gdzieś i pisaniu, pisaniu, pisaniu… Chodzi o napisanie - od początku do końca - powieści składającej się z 50 tysięcy słów w ciągu 30 dni. Na koniec tego czasu należy wysłać plik z tekstem do serwisu internetowego, którego system sprawdza, czy jest to rzeczywiście 50 tysięcy słów… i wtedy można powiedzieć, że się wygrało. W pierwszym tygodniu listopada 2002 roku miałem ważne zajęcia służbowe, więc przystąpiłem do zawodów nieco później… ale w końcu zatopiłem się w Ofierze i w ciągu trzech tygodni pisania dzień w dzień, przed i po pracy, wystukałem ponad 50 tysięcy wyrazów. Przekroczyłem tę granicę dokładnie w nocy poprzedzającej ostateczny termin.
Myślę, że to karkołomne pisanie przyczyniło się do tego, że powieść jest równie karkołomna. Konieczność napisania tak wielu słów powodowała, że nie miałem czasu na wątpliwości i niepotrzebne rozważania (w NaNoWriMo właśnie o to chodzi - pisz, ile wlezie, poprawisz później!).
Choć napisałem wymaganą liczbę słów, powieść nie była skończona - zaledwie przekroczyłem połowę. Szaleńcza całomiesięczna harówka sprawiła, że cały grudzień chorowałem! W 2003 roku podpisałem wreszcie umowę na wydanie Demonicznego przymierza, więc odłożyłem dalszą pracę nad Ofiarą, by zrobić ostatnią redakcję pierwszej książki. Zajęty też byłem jej promowaniem i pisaniem opowiadań… A potem Przymierze zostało nominowane do nagrody Bram Stoker Award… Minęły ponad dwa lata, nim na początku 2005 roku wróciłem do skończenia drugiej powieści. Zajęło mi to kilka miesięcy. Parę dni po dokonaniu ostatnich poprawek, latem tego roku, w tygodniu, gdy urodził się mój syn, przekazałem Ofiarę do Delirium - wydano ją dwa i pół roku po Przymierzu, w 2007 roku. Wkrótce potem Leisure Books (specjalizujące się w amerykańskich horrorach - przyp. red.) podpisało ze mną umowę na sprzedaż obu tytułów w dużych nakładach.
W 2007 roku nakładem Wydawnictwa Red Horse pojawiło się polskie łumaczenie pierwszej powieści, a teraz Wydawnictwo Replika opublikowała Ofiarę. Replika zapowiada też wydanie w tym roku zbioru moich opowiadań Igły i grzechy (Needles & Sins) - mniej więcej w tym samym czasie w Stanach ukaże się trzecia powieść, The 13th.
To były niesamowite lata! Choć zapewne nie tak niesamowite (i na pewno mniej niebezpieczne) jak podróż Joe'ego w Ofierze. Mam nadzieję, że polskim czytelnikom ta podróż przypadnie do gustu!
John Everson