Śledztwa nie prowadzi się tylko głową

18.03.2009

Z okazji dzisiejszej premiery nowej powieści Tomasza Piątka Morderstwo w La Scali (Wydawnictwo W.A.B.) poprosiliśmy Autora o kilka zdań dla Czytelników naszego serwisu.

Morderstwo w La Scali pisałem przez siedem lat. To znaczy, pisałem przez trzy miesiące, ale przedtem myślałem o tej książce przez sześć lat, a potem znowu myślałem i poprawiałem przez rok.

Przez te siedem lat w mojej głowie rosła bardzo konkretna opowieść, razem ze wszystkimi swoimi szczegółami, zakrętami, pułapkami. Czułem jednak, że „inteligentny thriller“, „inteligentnie skonstruowana fabuła“ to za mało. Śledztwo wtedy ma prawdziwy sens, kiedy prowadzi się je w sprawie kogoś, kogo się kochało lub kocha. Śledztwa nie prowadzi się tylko głową. Także czymś głębszym  możemy to nazwać sercem, duszą, brzuchem. Podstawowym bodźcem do napisania tej książki była miłość, miłość do kogoś niezwykłego, kto już nie żyje.

Żyjemy podobno w czasach śmierci Boga. W takim razie mamy obowiązek wszcząć dochodzenie: kto Go zabił? O tym, w pewnym sensie, jest Morderstwo w La Scali.

Być może pozwalam sobie na bardzo duże słowa wobec książki, która jest thrillerem. Ale Nowy Testament też jest thrillerem: dziwny człowiek sieje niepokój, zostaje zabity, ale niepokój trwa. Sprawą zajmuje się doświadczony faryzejski funkcjonariusz, komisarz Szaweł. Będąc w służbowej delegacji do Damaszku, spotyka po drodze coś lub kogoś i sam wsiąka.

Kobieta, którą jestem w Morderstwie, znajduje się służbowo w najsłynniejszym teatrze operowym świata i tam wsiąka podobnie. Życzę Ci tego samego.

Tomasz Piątek