Dzielimy się z naszymi czytelnikami relacją z literacko-kryminalnego spotkania, którą otrzymaliśmy z lubelskiego "Niecodziennika". W imprezie, która odbyła się 18 listopada, udział wzięli Marek Krajewski i Marcin Wroński, a jej tytuł brzmiał Eberhard Mock i Zyga Maciejewski na tropie...
Tłumnie było na Głębokiej w Miejskiej Bibliotece Publicznej w Filii nr 18 na wieść, że przybędą fachowcy od kryminałów. Biblioteka swoją scenografią przypominała okres dwudziestolecia międzywojennego: stare płyty gramofonowe, odbiornik radiowy, srebrny dzbanuszek na kawę, meble, wachlarze, karty, każdy szczegół był rozpracowany w przestrzeni. Zdjęcia rodzinne w sepii. Czas się cofnął prawie o ...dziesiąt lat. Do takiej scenerii, przy muzyce retro wkroczyły rozpoznawalne osobowości polskiego kryminału: Marek Krajewski z Wrocławia i Marcin Wroński z Lublina. Wraz z nimi zagościł duch bohaterów powieści kryminalnych - Eberharda Mocka i Zygi Maciejewskiego... Gości witała wytworna dama w czerwonej sukni, jakby z przedwojennego „półświatka” lubelskiego, w rolę której wcieliła się Aneta Kuśnierz - kierowniczka tutejszej placówki. W przedsionkach przemykał „gangster” w białym kapeluszu - Maciej Krawczyk, który (widziałem na własne oczy) napatoczył się wprost na policję granatową... Ci, którzy nie byli, niech żałują, pozostaje im tylko uwierzyć na słowo... i zdać się na relację fotograficzną... i kilka filmików video.... udostępnionych na stronie "Niecodziennika" - internetowego pisma Miejskiej Biblioteki Publicznej w Lublinie.
(jjb)